Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Miał raka, a umarł przez zadławienie. Tragiczna historia mieszkańca hrabstwa Donegal | ng24.ie

Miał raka, a umarł przez zadławienie. Tragiczna historia mieszkańca hrabstwa Donegal

Dowiedział się, że ma raka. Nie mogąc poradzić sobie z tak bolesną diagnozą, postanowił zapić swoje zdruzgotanie alkoholem. Pijąc na umór zadławił się kawałkiem jedzonego mięsa. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna… był prawie zdrowy. Jego niecodzienną śmierć opisał „Irish Mirror”.

Niezależnie od tego, z jak ciężką sytuacją życiową idzie nam się zmierzyć, picie na umór nigdy nie jest dobrym pomysłem. Z całą pewnością nie przybliży nas do rozwiązania problemu, co więcej, może narazić nas na dodatkową szkodę. Niekoniecznie wynikającą z samego picia.

Smutna, acz niecodzienna historia Williama D. z hrabstwa Donegal jest na to dobitnym dowodem. W grudniu 2018 roku u 79-latka zdiagnozowano raka. Diagnoza okazała się dla niego druzgocąca. Niemalże od razu po wyjściu od lekarza chwycił za alkohol, pijąc do nieprzytomności kilka dni z rzędu.

Diagnoza zmartwiła również rodzinę mężczyzny. Ich zmartwienie pogłębiał fakt, że od kilku dni nie mieli oni z nim kontaktu. Liczne telefony i ciągłe walenie w drzwi mieszkania nic nie dawały. Trzeba było wezwać Gardę, która musiała wejść do środka siłą.

W mieszkaniu policjantów i rodzinę przywitał makabryczny widok. 79-latek leżał martwy w kałuży krwi. Jego ciało zaczęło już gnić – prawdopodobnie był martwy od paru dni. Nie podejrzewano jednak, żeby przyczyną śmierci był nowotwór. Za bardziej prawdopodobną opcję uznawano zatrucie alkoholowe.

Sekcja zwłok zaskoczyła jednak zarówno lekarzy, jak i krewnych zmarłego. Z ostatecznego raportu wynika, że mężczyzna zmarł w wyniku zadławienia. W jego przełyku znaleziono 3-centymetrowy kawałek mięsa. Choć ilość alkoholu obecna we krwi mężczyzny była znacząca, jego spożycie nie miało bezpośredniego udziału w zgonie.

Okazało się również, że, jakkolwiek w organizmie mężczyzny obecne były komórki rakowe, jego stan nie był tragiczny. Choroba nie rozprzestrzeniła się na inne narządy. Gdyby William D. nie udławił się mięsem, mógłby mieć realną szansę wyzdrowienie i prowadzenie normalne życie. Niestety stało się inaczej.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.