Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Koronawirus uderza w irlandzką gastronomię. Zamówienia na wynos ostatnią deską ratunku | ng24.ie

Koronawirus uderza w irlandzką gastronomię. Zamówienia na wynos ostatnią deską ratunku

Irlandzka branża gastronomiczna znalazła się w niemałych opałach. Światowa pandemia koronawirusa może być dla niej naprawdę silnym ciosem. Jej przychody spadną rekordowo, a pracę w Irlandii może stracić ponad 100 tys. pracowników – tak prognozuje Restaurants Association of Ireland (RAI).

Zielona Wyspa od lat znana jest jako miejsce przyciągające turystów jak magnez. Roi się tu od atrakcji będących zarówno dziełami natury, jak i stworzonych ludzką ręką. Mimo drożyzny, każdego roku Irlandia przyciąga miliony turystów.

Jak przypomina „Newstalk.com”, tylko w 2019 roku Irlandię odwiedziło aż ponad 11,2 mln globtroterów, zasilając jej gospodarkę kwotą 5,8 mld euro. Tutejsze hotele i restauracje z pewnością nie mogły narzekać na brak gości. Wydawałoby się, że w przypadku kraju takiego jak Zielona Wyspa branża turystyczna jest absolutnie niezagrożona.

Przyszedł jednak koronawirus, czego naturalnym następstwem było zarówno zawieszenie lotów, jak i zamknięcie ogromnej części lokali gastronomicznych. Nawet, jeśli kryzys minie i szybko staną one na nogi, branża i tak znacznie na tym ucierpi.

W temacie tym postanowili wypowiedzieć się przedstawiciele Restaurants Association of Ireland (RAI). Zgodnie z ich szacunkami, przytoczonymi przez „Newstalk.com”, w wyniku kryzysu pracę w irlandzkim sektorze gastronomicznym może stracić nawet do 120 tys. osób.

Adrian Cummins, rzecznik RAI, podkreśla, że priorytetem musi być bezpieczeństwo pracowników i klientów. Dla osób chcących za wszelką cenę zjeść na mieście Cummins zaleca zamawianie na wynos. Dlatego też lokale gastronomiczne muszą dostosować się do tej równie trudnej, co niespodziewanej sytuacji.

Warto nadmienić, że na czas kryzysu irlandzcy ustawodawcy tymczasowo uprościli rozwiązania prawne z tym związane. Jak podaje „Newstalk.com”, lokale, które takich usług do tej pory nie świadczyły, nie będą musiały starać się o specjalne pozwolenie.

Można stwierdzić, że realizowanie tego typu zamówień jest ostatnią deską ratunku dla restauracji na czas zastoju. I to nie dla wszystkich – wiele barów i kawiarni nie serwuje przecież produktów, które można zamówić na wynos. Istnieje realna szansa, że wiele z nich nie doczeka końca wirusowego kryzysu.

Przemysław Zgudka

Zdjęcie: Freepik.com


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.