Irlandzka służba zdrowia w coraz większym stopniu opiera się na pielęgniarkach spoza Zielonej Wyspy. Podobnie jak w przypadku lekarzy, te pochodzące z Irlandii wolą szukać pracy za granicą. Tendencja ta jest kolejnym dowodem na to, jak bardzo niesamowystarczalne jest nasze lecznictwo.
Szkolą się u siebie, pracują u kogo innego – skąd my to znamy? Zjawisko to z pewnością dotyka irlandzkiej służby zdrowia. Nie od dziś słyszymy doniesienia o masowym drenażu lekarskich mózgów. Powód jest ten sam, co zwykle – chodzi o pieniądze. A raczej – zbyt mało pieniędzy.
Jak przypomina „Irish Times”, w latach 2015-2017 z irlandzkiego rejestru lekarzy wypisało się nieco ponad 2,8 tys. doktorów. Znaczna część odchodzących lekarzy deklarowała, że chce pracować innych krajach.
Podobnie sprawa ma się z pielęgniarkami. Choć studia pielęgniarskie nie są tak ciężkie, jak lekarskie, nie oznacza to, że ich praca jest lekka. Ciągła styczność z chorymi i umierającymi ludźmi może być stresująca, nawet dla osób przyzwyczajonych. Nie wspominając o odpowiedzialności w opiece nad pacjentami. Praca położnej, choć obarczona ciut innymi kompetencjami, jest porównywalnie ciężka.
Irlandzkie pielęgniarki i położne już wielokrotnie dawały do zrozumienia, że tutejsza służba zdrowia za słabo im płaci. Wiele z nich, podobnie jak lekarze, postanowiło wyjechać pracować za granicę. Zdaniem pielęgniarek-emigrantek już w sąsiedniej Wielkiej Brytanii pielęgniarska pensja jest odczuwalnie lepsza.
Nie oznacza to jednak, że irlandzkie szpitale świecą pielęgniarskimi pustkami. Wręcz przeciwnie – zgodnie z najnowszym raportem Nursing and Midwifery Board of Ireland, liczba kandydatów i kandydatek na pielęgniarki i położne osiągnęła rekordowy poziom. Tylko w 2017 roku zatrudniono prawie 4,7 tys. pielęgniarek i położnych.
W parze z tym idzie tendencja do coraz częstszego rekrutowania nie-irlandzkiego personelu. W 2017 roku aż 37 proc. pielęgniarek miało kwalifikacje zdobyte w innym kraju Unii Europejskiej. Z kolei 33 proc. pochodziło z krajów poza-unijnych. W szpitalu coraz trudniej trafić jest więc na siostrę pochodzącą z tego kraju.
Zawód pielęgniarki i położnej w Irlandii w coraz większym stopniu zaczyna kojarzyć się z pracą, którą chętnie przyjmą „przyjezdni”, zaś tutejsi będą omijali szerokim łukiem. Biorąc pod uwagę zakres obowiązków, jest to wielka niesprawiedliwość. Niestety, nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości sytuacja ta miała ulec finansowej poprawie.
Przemysław Zgudka
Redakcja portalu informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.