Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Zmiana wisi w powietrzu | ng24.ie

Zmiana wisi w powietrzu

Gazety są pełne historii o wyolbrzymionych obrażeniach i oddalonych sprawach. Dzięki temu lobbying firm ubezpieczeniowych ma posłuch wśród polityków. A ubezpieczyciele lobbują za niższymi odszkodowaniami.

Co można zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze skorzystać z pomocy kancelarii prawnej; oczywiście najlepiej takiej, gdzie jest obsługa w języku polskim i po polsku mówią prawnicy, a nie tylko tłumacze. Tak jak jest to u nas, w Kancelarii Rostra Solicitors.

Po wtóre, skorzystać z tej pomocy jak najszybciej, zanim nastąpią zmiany w prawie i wysokość odszkodowań będzie w jakiś sposób odgórnie obniżona.

Poza tym, najprostszym sposobem na uczciwe odszkodowanie jest być uczciwym. Po pierwsze, wypadek natychmiast zgłosić przełożonym. Spisać raport, podać szczegóły. Znam duże firmy (z branży ogrodniczej i spożywczej), które w tym czasie dzwonią już po prywatnego detektywa, który będzie poszkodowanego obserwował w drodze do domu i przez następne kilka dni. Zatem wyolbrzymianie, nawet z pozoru niewinne, będzie natychmiast wytknięte.

Kolejnym krokiem jest pójść do lekarza. Nie zgrywać bohatera, ale też nie wzywać karetki do skaleczenia na paluszku. Ciężko jest przekonać kogokolwiek, że wypadek był poważny, jeśli pierwsza wizyta była dopiero po 4 miesiącach od wypadku, prawda?

Po czwarte (chyba, że zgubiłem rachubę), jak jest się chorym, to chorować, jak jest się zdrowym to wrócić do pracy. Jakiekolwiek kalkulacje są tutaj zbędne i niepoważne. Poszkodowany ma obowiązek aktywnie minimalizować swoje straty. To naprawdę nie jest tak, że jeśli ktoś będzie na chorobowym dłużej, to odszkodowanie będzie wyższe. Można po prostu przedobrzyć! Gdy lekarz, jeden lub drugi napisze w końcu „nie widzę powodu, dla którego Iksiński nie mógłby iść do pracy już dziś” to jest to powód do zmartwienia. Znaczy to, ni mniej ni więcej, że Iksiński przesadza.

Jeśli poszkodowany przesadza, to sędzia ma obowiązek sprawę oddalić. Oddalona sprawa to również koszty zastępstwa procesowego przeciwko poszkodowanemu – nie dość, że nie wygrał, to jeszcze musi zapłacić za prawników pozwanego.

Ale dosyć straszenia. Uczciwy poszkodowany nie ma powodu do obaw. Musi być ostrożny, dbać o siebie i notować postępy w leczeniu, ale to tyle.

A rozklekotana piła, która urywa palce to dla pracodawcy poważny problem. I drogi, bo odszkodowanie za uszkodzone (nawet nie ucięte) palce liczy się w dziesiątkach tysięcy euro.

Gazety potrzebują też, dla równowagi napisać czasem o uczciwym poszkodowanym, który miał wypadek nie ze swojej winy, który podjął leczenie i może nawet irlandzka służba zdrowia go nie zabiła, a wyleczyła. Wiele takich uczciwych spraw przechodzi niezauważonych i powstaje ogólny obraz, że niby nie ma co zaczynać, bo łatwo przegrać. Tak nie jest.

To co piszą gazety, to tylko część spraw, które trafiają do sądu. Większość spraw kończy się albo decyzją Urzędu ds. Wyceny Obrażeń Osobistych albo ugodą w sądzie. Na oko, 95 na 100 spraw nie ma szans zaistnieć w gazecie, bo skończy się ugodą zanim ktokolwiek o niej usłyszy.

Poza tym, pomoc profesjonalnej kancelarii jest tutaj naprawdę ważna. I nie wierzcie Państwo we wszystkie złe opinie, które znajdziecie w Internecie.

Nasza kancelaria specjalizuje się postępowaniach dotyczących obrażeń osobistych i z przyjemnością zajmiemy się sprawą każdego wypadku. Także z przyjemnością doradzimy również w sprawach dotyczących zakupu nieruchomości. Z radością wysłuchamy i udzielimy informacji i rady. Mogą się Państwo z nami skontaktować (w godzinach pracy Kancelarii) pod numerem telefonu 01 64 000 30 lub przez stronę www.PolskiPrawnik.ie.
Marcin Szulc

 

 


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.