Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Wierzy w reinkarnację i rozdaje swoje obrazy przypadkowym przechodniom | ng24.ie

Wierzy w reinkarnację i rozdaje swoje obrazy przypadkowym przechodniom

Z wykształcenia pedagog, zarabia jako malarka, prywatnie mama. Nikt nie pomyślałby, że gdyby Sofia kilka lat temu przyjechała do szpitala 10 minut później, to wywiad nie ukazałby się. Po tym incydencie przeprowadziła się do Dublina i zdecydowała skupić na poszukiwaniu życiowego balansu.

Skąd pomysł prowadzenia galerii?

Sofia Tak naprawdę większość swego życia nie myślałam, że będę robić cokolwiek związanego ze sztuką. Malowałam do szuflady i tak było dobrze. Wszystko zmieniło się gdy zaczęłam studiować pedagogikę i ucząc dzieci zdałam sobie sprawę z tego, że to nie daje mi żadnej satysfakcji. To nie był jeszcze taki wystarczająco dobry bodziec, żeby coś zmienić. 5 lat temu trafiłam do szpitala i okazało się, że miałam przez 4 lata guza w środku, który pękł. Trafiłam tam w krytycznym momencie, przeszłam bardzo ciężką operację, gdybym 10 minut później przyjechała do szpitala, nie byłoby mnie na świecie. Lekarz powiedział mi o tym wszystkim na drugi dzień… Po 2 miesiącach wróciłam na pedagogikę, z taką myślą, że nie chcę tego robić. Życie jest zbyt krótkie i warto je przeżyć tak, żeby niczego nie żałować… Po przyjeździe do Irlandii prowadziłam warsztaty malarstwa. Gdy nadeszła recesja poprzedni najemca lokalu wyprowadził się i postanowiliśmy z partnerem Hubertem, spełnić nasze marzenie. Bez pomocy Huberta galeria by nie powstała. Mamy określone role, każdy skupia się na tym co potrafi najlepiej i wtedy wszystko działa.

Ale miałaś chwile zwątpienia?

Oczywiście. Gdy, moja córka Maja przyszła na świat chciałam odpocząć od malarstwa i skupić się na rodzinie oraz prowadzeniu galerii. Jest wiele pracy, bo oprócz wystaw, regularnie prowadzimy warsztaty.

Na ostatniej wystawie rozdałaś wszystkie obrazy.

Myślałam że przerwa potrwa dłużej, jednak moja potrzeba twórczości, nie daje się zahamować, gdy poczuję inspiracje nie potrafię normalnie funkcjonować.

Czy pomalowanie roweru – waszego logo – na różowo było jednym z jej przejawów?

Właściciel zostawił przypięty rower przy wejściu galerii, zdecydowaliśmy się nadać mu trochę koloru. Było to po paromiesięcznych próbach rozwieszania ogłoszeń o „zgubie”. Najśmieszniejsze w tej historii jest pojawienie się rozdrażnionego ex – cyklisty następnego dnia.

Czy szukasz jeszcze innych form ekspresji?

Uważam, że aby być w czymś dobrym, należy skupić się na jednej dziedzinie. Próbowałam wielu rzeczy, ale maluję od 5 roku życia i w tych mam największe doświadczenie.

Ale podobno zamierzasz wydać tomik wierszy?

Nie planowałam tego, pisałam do szuflady, na razie skończyliśmy tłumaczyć je na język angielski, co potem? Jeszcze zobaczymy. Na razie w planach mamy otwarcie gazety głównie na temat wystaw i imprez kulturalnych.

A jak sobie wyobrażasz siebie i galerie za 10 lat?

Staram się żyć dniem dzisiejszym i wyciągnąć z niego maksimum pozytywnych wrażeń. Na pewno będę się rozwijać jako artystka, mam nadzieje że galeria będzie funkcjonować na jeszcze wyższym poziomie, już teraz mamy dość restrykcyjną selekcję, korzystamy z pomocy specjalistów danej dziedziny.

Jednak jesteście otwarci na utalentowanych amatorów?

Myślę, że profesjonalista to ktoś kto ma w sercu prawdziwa pasję do dziedziny sztuki, nie koniecznie posiada akademickie wykształcenie w tym kierunku. Natomiast talent to tylko predyspozycja rozwijana przez praktykę. Celem MadArt-u jest udostępnienie sztuki dla każdego. Udowodniamy to rozdając obrazy w każdą, pierwszą sobotę miesiąca przypadkowym przechodniom. Niektórzy boją się je przyjąć, myślą, że są w ukrytej kamerze…

Rada dla początkującego artysty?

Nie poddawać się. Życie jest za krótkie. Ja mimo, że wierzę w reinkarnację żyje tak jakby to było ostatnie. Seneka Młodszy powiedział: „Nie było wielkiego geniuszu bez przymieszki szaleństwa”. Gdyby nie szaleństwo Sofii, nie byłoby różowego roweru, ani miejsca gdzie każdy z nas może swobodnie obcować ze sztuką.

JZ

Rozdają obrazy!

Już 18 sierpnia Mad Art Gallery zaprasza na wystawę MAKE DO AND MEND, Patricii Kelly i Tary Moran-Woods. Przedstawione zostaną dzieła wykonane… z przedmiotów domowego użytku. Wystawa potrwa do 25 sierpnia.

A jeśli chcesz pokazać swoje prace na wystawie Pink Pink Pink to wyślij swoje prace na adres: sofia@madartstudio.com. Wystawa rozpocznie się 1 września.

Jednocześnie przypominamy, że w każdą pierwszą sobotę miesiąca Sofia rozdaje swoje obrazy przypadkowym przechodniom. Bez obawy, to nie ukryta kamera.

Adres: MadArt Gallery & Studio, 56 Lower Gardiner Street, Dublin 1


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.