Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Wielki finał małej afery. Za otwarcie paczki chipsów pójdzie siedzieć na dwa miesiące | ng24.ie

Wielki finał małej afery. Za otwarcie paczki chipsów pójdzie siedzieć na dwa miesiące

Kathleen M. z Mahon w hrabstwie Cork została skazana na dwa miesiące więzienia za… otwarcie paczki chipsów, za którą nie zapłaciła. Specjaliści zajmujący się prawami człowieka w irlandzkich więzieniach nie zostawiają suchej nitki na sędzi, który go wydał.

W kronikach prawnych nie brakuje spraw, w których wymiar kary jest zdecydowanie nieadekwatny do popełnionego czynu. Zdarza się też, że szkodliwość stawianych zarzutów jest absurdalnie niska, ale w świetle prawa idzie wyegzekwować karę.

Obydwie wspomniane kwestii z pewnością dotyczą „afery chipsowej” z Mahon. Przypomnijmy – dwa lata temu Kathleen M. podczas wizyty w jednym z tamtejszych sklepów spożywczych miała otworzyć paczkę chipsów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nie chciała za nią zapłacić. Choć nie próbowała jej ukraść, sklep miał problem z tym, że nie mógł jej już sprzedać.

24-latka nie zamierzała ani się przyznać, ani zapłacić. Co kosztowałoby ją jeden euro i pięćdziesiąt eurocentów. Sklep postanowił jednak twardo wyegzekwować należność stawiając kobietę przed sądem. Choć sprawa wydawała się co najmniej błaha, machina prawa ruszyła z pełną mocą.

Każda osoba ze zdroworozsądkowym podejściem stwierdziłaby, że w tym wypadku nie ma sensu uruchamiania przysłowiowych „młynów sprawiedliwości”. Trwający ponad dwa lata proces kosztował podatników znacznie więcej niż feralna paczka chipsów. Sklep jednak twardo stał na swoim stanowisku – sprawczyni zajścia musiała zostać ukarana.

Tak też się stało. Jak informuje „The Journal.ie”, kobieta otrzymała wyrok czterech miesięcy pozbawienia wolności, z czego połowę wyroku jej zawieszono. Innymi słowy – za otwarcie paczki chipsów za którą nie zapłaciła 24-latka spędzi dwa miesiące w irlandzkim więzieniu.

Na kuriozalność wyroku zwracają uwagę przedstawiciele Irish Penal Reform Trust (IPRT), organizacji zajmującej się ochroną praw człowieka w irlandzkich więzieniach. – Taki wyrok nie ma sensu zarówno pod względem społecznym, jak i gospodarczym – mówi Fiona Ní Chinnéide, wicedyrektor IPRT cytowana przez portal. – To kiepskie wykorzystanie pieniędzy podatników.

Jak twierdzi Ní Chinnéide, sprawczyni powinna otrzymać najwyżej wyrok robót publicznych. Taka kara byłaby zdecydowanie bardziej wymierna finansowo. Nie wspominając już o tym, że wysyłanie kogoś za kraty za paczkę chipsów brzmi iście kafkowsko.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.