Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Wielka moc ściętej głowy. Kult wojowników irlandzkich | ng24.ie

Wielka moc ściętej głowy. Kult wojowników irlandzkich

W pradawnych czasach na terenie Szmaragdowej Wyspy zrodził się kult wojowników. Wszyscy mieszkańcy ówczesnej Irlandii poważali mężczyzn zajmujących się wojennym rzemiosłem w sposób wyjątkowy. Na ich cześć odrąbywano głowy domowym zwierzętom okładając je wokół namiotu wojowników. Uważano bowiem, że moc zabitego w ten sposób zwierzęcia przejdzie na wspomnianych wojowników.

Z czasem powstał również kult ochrony wojowników pochodzących ze Szmaragdowej Wyspy. Polegał on na ucinaniu zabitym wrogom głów, które to zadzierzgiwano na spiczaste ogrodzenie znajdujące się wokół osad. Zwyczaj ten, jak mniemano, potrafił udobruchać bóstwa domowych tajemnic, które pilnowały wszystkich mieszkańców i strzegły ich przed wszelkim złem. Wierzono też, że w ten szczególny sposób chronieni będą właśnie wojownicy.

Celtowie zaopatrywali swoich zmarłych w broń i inne wyposażenie, co oznaczało, że wierzyli oni w życie pozagrobowe. Przed pogrzebem każdego wojownika ucinali mu głowę i rozrywali czaszkę, aby jego duch nie mógł wędrować po okolicy, nawiedzając i strasząc osoby bliskie mu za życia. Postacie druidów mieszkających na Szmaragdowej Wyspie były po prostu lokalną odmianą szamanów.

Specjalizowali się oni w uprawianiu magii, składaniu ofiar i wróżbiarstwie. Kojarzeni są oni szczególnie z dębem i jemiołą. Mieli być zatem długowieczni jak dąb, a jemioły używali do wytwarzania lekarstw lub środków potrzebnych do wróżbiarstwa.

To właśnie oni czynili wiele magicznych rytuałów odnoszących się do poległych w bojach wojowników. Jeden z nich polegał na wywoływaniu ducha Dogata, który to rzekomo miał opiekować się zmarłymi wojakami.

Przy największych dębach w okolicy palono mu wówczas ogniska, a śpiewem obłaskawiano ducha zmarłego, który nie chciał pogodzić się ze spotkanym go losem i udaniem się do krainy wiekuistego milczenia.

Z kolei bardowie byli tymi, którzy wychwalali czyny i odwagę wojowników z danego plemienia. Kultura celtycka nie była kulturą historyczną, co znaczy, że nie ma ona spisanej historii – jej dzieje przekazywano ustnie. Dziejowe szczegóły były zatem często zapominane lub opacznie przekazywane kolejnym pokoleniom.

Rola bardów była więc bardzo znacząca, gdyż bez ich śpiewów nie mógł odbyć się żaden rytuał ani tym bardziej żaden obrządek związany z pochówkiem. Często też byli oni uważani za jasnowidzów lub nawet swoistych proroków. Stąd też uważano, że to właśnie od nich wywodzili się Strabon, czyli osoby natchnione.

Byli oni uprawnieni do kontaktów z osobami zmarłymi, do śpiewania żałobnych pieśni na pogrzebach oraz do składania na grobach wojowników ich wojennego oręża. Po odprawieniu należytych rytuałów bardowie zakopywali wojenne wyposażenie wojowników do wspólnego kopca.

EWA MICHAŁOWSKA- -WALKIEWICZ


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.