Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Wielka demolka hotelu w Cork | ng24.ie

Wielka demolka hotelu w Cork

Zdemolował hotelowe lobby, zaatakował pracowników hotelu i narobił szkód za kilkanaście tysięcy euro. Takich czynów dopuścił się jeden z dyrektorów amerykańskiej firmy farmaceutycznej. Za jego „niecodzienne” zachowanie miało odpowiadać pomieszanie alkoholu z lekami.

Po hotelowych gościach można spodziewać się dosłownie wszystkiego, niezależnie od ich statusu społecznego. To, że ktoś jest bogaty i wydaje się spokojnym człowiekiem, nie oznacza, że nie będzie z nim żadnych kłopotów. Czasem to właśnie „burżuje” mogą spłatać niemałe figle.

Pod kategorię tę łapie się Albert S. Mężczyzna będący jednym z dyrektorów amerykańskiej firmy farmaceutycznej zatrzymał się w hotelu w Cork. Z początku wydawało się, że jego pobyt będzie przebiegał bezproblemowo. Nie była to jego pierwsza wizyta i pracownicy wiedzieli, że jest gościem niesprawiającym problemów.

Tym razem jednak jego odwiedziny przybrały bardziej niż nieoczekiwany obrót. Mężczyzna postanowił popić sobie whisky, po czym wybrał się do pobliskiego baru. Jak twierdzi 54-latek cytowany przez „Irish Independent”, ostatnie chwile, które pamięta, dotyczą powrotu do pokoju hotelowego.

Zgodnie z relacjami pracowników hotelu, mężczyzna zjawił się w hotelowym lobby w stanie wskazującym na to, że coś mu się stało. Zdawał się nie mieć kontaktu z otoczeniem, w dodatku na jego ubraniu znajdowała się krew. Jego wygląd był zwiastunem kłopotów, które chwilę później sprawił.

Na początek Albert S. zabrał się za demolkę hotelowego lobby. Drzwi obrotowe, szklane panele, krzesła, stoły, ozdoby… Amerykanin nie oszczędził żadnego martwego przedmiotu, który wpadł mu w ręce.

Jakby tego było mało próbował on pobić pracowników hotelu, którzy chcieli go powstrzymać. Jego destrukcyjne tournée nie zakończyło się na parterze. Zgodnie z relacjami dziennika mężczyzna udał się na piąte piętro, z którego zrzucił gaśnicę i jeden z mebli. Cudem nikt nie został ranny.

Po dojściu do siebie 54-letni dyrektor przyjął prawdę z niemałym szokiem. Jak twierdził, absolutnie nie pamiętał, co działo się z nim tamtego wieczora. Podkreślał, jak bardzo było mu wstyd za jego zachowanie. Które wynikło najprawdopodobniej z pomieszania alkoholu z lekarstwami, które wówczas brał.

Mężczyzna będzie musiał zapłacić 16 tys. euro za szkody, których się dopuścił. Swoim wyskokiem zrujnował sobie także karierę – został zwolniony z pracy. Incydent ten był dla niego o tyle niefortunny, że w ciągu kilku lat planował przejść na emeryturę.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.