Uciekli i zostawili po sobie 10 tys. puszek po piwie. Landlord całkowicie załamany

Wyprowadzili się z domu i pozostawili po sobie koszmarny bałagan. Landlord z Dublina, który wynajmował nieruchomość, zastał ją tonącą w śmieciach. Po pokojach walały się dosłownie tysiące puszek po piwie. Właściciel jest załamany – dom absolutnie nie nadaje się do użytku. I to on będzie musiał ponieść koszty remontu.

Landlordowie nie bez przyczyny kojarzeni są jako „ci źli”. To zazwyczaj oni stwarzają najemcom niepotrzebne problemy. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy to oni mogą stać się ofiarami złych lokatorów. Tak jak jeden z landlordów z północnego Dublina.

Od jakiegoś czasu nie miał on kontaktu z lokatorami, którym wynajmował swój dom. W pewnym momencie zaniepokojony postanowił osobiście sprawdzić, co dzieje się na jego posesji. Widoku, który tam zastał, nie zapomni do końca życia.

Jak podaje „Irish Independent”, dom był jednym wielkim śmietnikiem. Stare, śmierdzące śmieci walały się dosłownie wszędzie. Najwięcej było puszek po piwie. Landlord miał naliczyć ich ponad 10 tysięcy. Jak twierdził, niektóre z nich zawierały nieprzyjemne niespodzianki w postaci moczu.

Lokatorzy przepadli bez śladu. Oznacza to, że koszty odnowienia domu spadną na właściciela. Który jest załamany, ponieważ te będą spore – nieruchomość w ogóle nie nadaje się do zamieszkania. Oprócz remontu samego w sobie trzeba będzie jeszcze wywietrzyć odór. To chyba będzie największym problemem.

Jak przypomina Mannix Flynn, nie jest to pierwszy tego typu przypadek w Dublinie. Niezrzeszony radny cytowany przez irlandzki portal przypomina, że tego typu lokatorskie „niespodzianki” zdarzają się dosyć regularnie.

Nie są one jednak udziałem wyłącznie osób ze środowisk patologicznych. Wielu najemców zaśmiecających i demolujących domy są dobrze sytuowanymi ludźmi. Patologiczne zachowania mogą więc dotyczyć osób, po których nigdy byśmy się ich nie spodziewali.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.