Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Sześć wypadków w ciągu sześciu lat. Naprawdę pechowy Irlandczyk nie dostanie odszkodowania | ng24.ie

Sześć wypadków w ciągu sześciu lat. Naprawdę pechowy Irlandczyk nie dostanie odszkodowania

W ciągu ubiegłych sześciu lat padł ofiarą aż sześciu wypadków. W przypadku tego najpoważniejszego sędziowie najwyraźniej mieli dosyć i… oddalili wniosek. –Moje ciało jest niszczone od tego, że ludzie się ze mną zderzają – mówi równie zrezygnowany, co znużony takim życiem mężczyzna.

Nie od dziś wiadomo, że praktycznie każda ofiara wypadku, który miał miejsce na terenie Irlandii może ubiegać się odszkodowanie. Pod warunkiem, że zrobi to w odpowiednim terminie, a winę za zdarzenie będzie ponosił kto inny, niż wnioskujący. Oraz, że nie będzie próbował oszukiwać sądu.

W przypadku Gerry’ego M. z Ennis sędziowie mieli jednak nie lada wątpliwości. Nie szło bowiem wierzyć, by jeden człowiek w tak krótkim czasie padł ofiarą aż tylu wypadków. Jak podaje „Herald.ie”, począwszy od 2012 roku mężczyzna uczestniczył w aż sześciu tego typu zdarzeniach.

Najpoważniejsze miało miejsce w sierpniu 2012 roku. Wówczas zderzył się on z samochodem prowadzonym przez 19-letniego kierowcę. Zgodnie z przepisami mężczyzna wystąpił o odszkodowanie. Po kilkuletnim procesie sędziowie postanowili jednak odrzucić jego wniosek. –To nie jest tak, że łażę sobie tu i tam i domagam się od ludzi odszkodowań za nic– powiedział mężczyzna, niezadowolony z wyniku procesu.

Pomijając wspomniany wypadek z sierpnia 2012 roku, w tym samym roku mężczyzna brał udział w dwóch innych wypadkach samochodowych w maju i lipcu. W 2013 roku aż dwa razy poważnie upadł. O ile rok 2014 był dosyć spokojny, kiepska passa szybko wróciła – w ciągu kolejnych trzech lat na jeden rok przypadał jeden wypadek.

Jakby tego było mało, Gerry M. już wcześniej miał nieprzyjemne doświadczenia. W 2008 roku brał udział w wypadku samochodowym, za który przyznano mu 40,7 tys. euro odszkodowania. Z kolei dwadzieścia pięć lat temu „debiutował”, spadając ze schodów. Za co również otrzymał zadośćuczynienie. W pewnym momencie przestał jednak wnioskować o odszkodowania – zapewne skończyła mu się cierpliwość. Z taką liczbą wypadków – nic dziwnego.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.