Sól jednak nie taka zła, jak ją malują

salt-and-pepper72_pdOd wielu lat naukowcy uparcie powtarzają nam, że sól szkodzi. Radzą jak największe ograniczenie dosalania potraw, niektórzy zwą ją wprost „białym mordercą”. Tymczasem, jak dowodzą najnowsze międzynarodowe badania, przyprawa ta może przyczynić się do polepszenia stanu naszego zdrowia.
Lista chorób bądź dolegliwości powodowanych przez sól jest naprawdę długa. Wśród takowych wymienia się m.in. miażdżycę, nadciśnienie tętnicze, otyłość czy cukrzycę. Sól ma zwiększać także ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowe. Innymi słowy – zwyczajowo nie zostawia się na niej suchej nitki.
Dlatego też wyniki najnowszych badań opublikowanych w magazynie „The Lancet” mogą być co najmniej zaskakujące. Badania, w których udział wziął także prof. Martin O’Donnel z NUI Galway, stawiają tę „morderczą przyprawę” w nieco nowym świetle.

Jak dowiódł Irlandczyk i jego koledzy, dieta uboga w sól może prowadzić do zwiększonego ryzyka zawału serca i udaru. Osoby spożywające mniej niż 3 g soli dzienne są bardziej narażone na tego typu poważne dolegliwości, niż te, które nie szczędzą sobie tej przyprawy.
Badania zostały przeprowadzone na 130 tys. osobach w 49 krajach. Warto nadmienić, że w każdym państwie rekomendowane spożycie soli jest na innym poziomie. Przykładowo, w Irlandii jest to od 4 do 6 g dziennie. Dawka ta została zaproponowana przez Irish Heart Foundation.

W Kanadzie zaś górny zalecany limit spożycia soli wynosi od 3,5 do 4 gramów. Dzienna dawka rekomendowana przez WHO to zaś do 5 g na dobę. Jak to mówią – co kraj to obyczaj…
Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

-->