Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Sny dyrektora. Kogo wychowasz kochany rodzicu?! | ng24.ie

Sny dyrektora. Kogo wychowasz kochany rodzicu?!

Witam ponownie po dłuższej nieplanowanej przerwie. Rozstawaliśmy się zdaje w dniach rozpoczęcia nowego roku szkolnego w której to intencji pozwoliłem sobie powtórzyć na łamach swój felieton sprzed 8 miesięcy. Sprawa dotyczyła niechęci polskich rodziców do posyłania polskich dzieci do polskich szkół polonijnych na obczyźnie. Ponieważ temat jest na tyle poważny, że zainteresowały się nim najwyższe władze państwowe w przededniu wyborów parlamentarnych co prawda, ale zawsze miło, że w ogóle, więc i my będziemy go drążyć ku pokrzepieniu tych niespełna 20 procent rodaków, którzy przywieźli swoje dzieci do Irlandii i nie zabrakło im instynktu samozachowawczego w dziedzinie zabezpieczenia przyszłości swojej, swoich rodzin i swoich pociech. Pozostała grupa reprezentująca tu zdecydowaną większość przeszło 80 procent zostanie przez nas ponownie zaniepokojona i może dekoderek Polsatu i polskie piwko nie będzie im już tak bardzo smakowało gdy rzucą okiem na swoje dzieciaczyny, które całą sobotę rąbią w kompa aż  miło lub oglądają telewizję, aż im oczy puchną. Tak kochani. Trochę was napoczniemy przy pomocy garści faktów tych naukowych, familijnych, miłosnych i popkulturowych. Zatem, do rzeczy. Badania nad wielojęzycznością przeprowadzone na wydziałach lingwistycznych wielu uniwersytetów wskazują na zależność jaka występuje pomiędzy perfekcyjną znajomością języka ojczystego i języka którym dziecko, dorosły zaczyna się posługiwać na emigracji. Wyniki są oczywiste. Dziecko nie będzie w stanie nauczyć się biegle języka obcego (w naszym wypadku mamy tu na myśli język angielski) jeśli nie nauczy się biegle, w mowie i w piśmie używać języka polskiego. Konsekwencje to mniejsze szanse na dobre wykształcenie i lepszą pracę w przyszłości. Tyle nauka dla praktycznych. Teraz argument familijny. Pozostające poza polskim systemem edukacyjnym dziecko traci język ojczysty co kochany rodzicu widać już po roku bez polskiej szkoły. Coraz bardziej przesuwa się w stronę języka i kultury irlandzkich przyjaciół i znajomych, aż jako dorosły człowiek jego krąg znajomych tworzą już tylko autochtoni. Taki dorosły Polak-Irlandczyk chcąc odnaleźć swoją tożsamość i krąg kulturowy naturalnie przesunie się w stronę irlandzką. Marnie to wróży przyszłym kontaktom rodzinnym bo dorosły syn czy córka zaczną się krępować słabo mówiących po angielsku rodziców przed nowymi irlandzkimi krewnymi lub znajomymi i rodzina padnie. W bajki, że rodzice też będą się przesuwać w stronę irlandzką uwierzę jak wyrzucisz z domu precz polską telewizję i zapiszesz się na wieloletni kurs języka angielskiego. Argument miłosny. Dajmy na to, że zapuszczone w polskości dziecko zakocha się kiedyś w rodaku, rodaczce mieszkającej w Polsce. Ruszy za miłością do kraju ojców……i nie czytając i nie pisząc po polsku pracy w Biedronce nawet nie dostanie. Podziękuje za to oczywiście kochanym rodzicom. Dla zwierzaków popkulturowych argument medialny. Co się dzieje z dziećmi nie posyłanymi do polskich szkół za granicą widać po przykładach Czesława co śpiewa i sióstr Krupówien, które kaleczą po polsku i jedną z nich nawet za karę z Tańca z gwiazdami wygonili, za co druga się obraziła i napisała na swoim twisterze: „Zazdrosz to okropny grzech!” Miłej soboty z dziećmi przed telewizorem i konsolą życzę. Pozdrawiam serdecznie.

Tomasz Bastkowski


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.