Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Smutny problem Irlandii Północnej. Depresja zbiera śmiertelne żniwo | ng24.ie

Smutny problem Irlandii Północnej. Depresja zbiera śmiertelne żniwo

Irlandia Północna tylko z pozoru jest krainą spokoju i szczęśliwości. Wielu jej mieszkańców boryka się z depresją i myślami samobójczymi. Niektórzy z nich nie dają rady i odbierają sobie życie. Problem ten rośnie z roku na rok. Tylko w ubiegłym roku prawie 300 mieszkańców Ulsteru targnęło się na swoje życie.

Samobójstwo jest poważnym problemem nękającym społeczeństwo praktycznie od zawsze. By móc walczyć z tym zjawiskiem potrzebne jest przede wszystkim odpowiednie podejście do osób, które się z nim zmagają. Zwłaszcza, że gróźb odebrania sobie życia często nie traktuje się poważnie. Przynajmniej do momentu, kiedy naprawdę wydarzy się coś złego.

Problem ten nie mógł ominąć także Irlandii Północnej. Co więcej, staje się on tutaj coraz bardziej dotkliwy. Coraz więcej jej mieszkańców podejmuje tragiczną decyzję, jaką jest odebranie sobie życia. Tylko w ubiegłym roku samobójstwo popełniło tu 297 osób – alarmuje „Belfast Telegraph”.

Liczba ta oznacza, że codziennie średnio sześć osób odbierało sobie życie. A mówimy o niewielkim regionie Wysp, liczącym niecałe 2 mln mieszkańców. Należy odnotować, że pod względem liczbowym rok 2016 był niewiele lepszy niż 2015. Wówczas samobójstwo popełniło 318 osób.

Choć technicznie rzecz biorąc jest to liczba mniejsza, w ciągu ostatnich kilku lat liczba samobójców oscylowała właśnie wokół trzech setek rocznie. Mimo minimalnych wahań widać, że ta tragiczna tendencja utrzymuje się na stałym poziomie.

Po szczegółowym przeanalizowaniu statystyk nie idzie nie zauważyć, że problem samobójstwa dotyka przede wszystkim mężczyzn. W 2016 roku stanowili oni aż prawie 3/4 ogółu północnoirlandzkich samobójców.

Być może przyczyniają się do tego uwarunkowania społeczne. Od mężczyzny zazwyczaj wymagane jest, by był twardy i nie okazywał żadnych uczuć. Pod żadnym pozorem nie może być słaby. Takie wymagania są ogromnym obciążeniem psychicznym. Jak widać, nie wszyscy radzą sobie z rolą twardziela, która tak często jest narzucana.

Jeśli chodzi o kategorię wiekową – na desperacki krok najczęściej decydowały się osoby w wieku od 25 do 34 lat. Problem ten silnie daje o sobie znać również wśród osób znajdujących się na przełomie czterdziestki i pięćdziesiątki. Jak widać, w tych przedziałach wiekowych ludzi najczęściej dotykają różnej maści kryzysy.


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.