Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Sławomir odwiedzi Zieloną Wyspę! | ng24.ie

Sławomir odwiedzi Zieloną Wyspę!

„Mam dobry kontakt z Górą”

Pełen humoru, szalenie pozytywny, idzie przez życie rozśpiewany, z bardziej niż charakterystycznym wąsem. Swoją karierę piosenkarza zaczynał w Stanach Zjednoczonych, a w ubiegłym roku był na ustach i uszach wszystkich za sprawą przeboju „Miłość w Zakopanem”. Sławomir, bo właśnie o nim mowa, już na początku grudnia wystąpi dla polskiej publiczności w Galway (6 grudnia), Dublinie (7 grudnia) i Cork (8 grudnia).

Ze Sławomirem, piosenkarzem, aktorem, showmanem i prezenterem, rozmawiał Przemysław Zgudka.

Hej, Sławomir! Sukcesy odnosisz przede wszystkim na rodzimej scenie muzycznej, ale swoje pierwsze kroki jako muzyk stawiałeś w Stanach Zjednoczonych. Jak trudno było zaczynać na obczyźnie? Czy już wtedy wiedziałeś, że chcesz zająć się muzyką na poważnie, czy miała być to jedynie zabawa?

Cześć, tu Sławomir. A propos rodzimej sceny muzycznej – mam dla ciebie dużą niespodziankę. Nasza piosenka „Miłość w Zakopanem” została umieszczona w popularnej grze „Just Dance” na konsolę Playstation i teraz bawią się przy niej ludzie z całego świata! To wielkie wyróżnienie dla polskiego artysty, bo jesteśmy tam razem z Beyoncé czy Rihanną. Bardzo nas ucieszyło, kiedy razem z Kajrą obejrzeliśmy, jak przy Rock Polo bawią się młode Azjatki.

Wracając do twojego pytania – bardzo dużo zawdzięczam tym początkom w USA na Long Island. Przede wszystkim nauczyłem się otwartości i dystansu, mogłem też szlifować mój warsztat. Zrozumiałem też, że trzeba pracować na sukces. Ale to dopiero żona nauczyła mnie konsekwencji i wytrwałości.

Z wykształcenia jesteś aktorem. Pojawiłeś się w wielu filmach i serialach – grałeś na długo przed tym, zanim zacząłeś karierę muzyka. W aktorstwie doszukiwałeś się sposobu na życie, czy również była to absorbująca, ale jednak tylko przygoda?

Moja miłość do muzyki rozwijała się równolegle z aktorstwem. Już w szkole teatralnej komponowałem pierwsze piosenki. Jedna z nich jest nawet na naszej płycie. „Nowy Świat” – pościelówa, przy której fani już kilka razy oświadczali się podczas naszych koncertów. Razem z Kajrą cały czas pracujemy jako aktorzy – gramy razem w stołecznym Teatrze Capitol. Ale najwięcej czasu i energii zawsze poświęcamy na nasz projekt muzyczny. To on jest zawodowo najważniejszy.

Jako emigrant powiedz nam – czego nauczyłeś się na obczyźnie? Czego moglibyśmy nauczyć się od Amerykanów, a czego oni od nas?

Polacy są najbardziej pracowitym i pomysłowym narodem na świecie. Potrafimy rozwiązywać problemy kompleksowo. Nie trzymamy się narzuconych schematów,  tylko po prostu działamy. Tego niech się uczą od nas inne narody. Mamy też wspaniałą słowiańską duszę i wartości, jesteśmy bardzo rodzinni.

Od Amerykanów warto wziąć poczucie humoru, luz i wiarę w American Dream. Tam też jest w zwyczaju cieszyć się z sukcesów innych. Jeśli sukces jest uczciwie wypracowany, budzi szacunek w społeczeństwie.

W karierze muzycznej całkiem szybko odniosłeś sukces. Czy był on ciężki do udźwignięcia, czy też – przeciwnie – dał ci dawkę ogromnej radości i pozytywnej energii?

Dał nam bardzo dużo radości, pracy i przygód. Zagraliśmy w tym roku ogromną liczbę koncertów. Teraz zaczynają się te, na które najbardziej czekaliśmy. Wylatujemy z naszą muzyką poza granice ojczyzny. Cieszę się, bo nasi fani piszą, że już szykują się na te wydarzenia. To jest dla mnie ogromne szczęście, kiedy widzę ich uśmiechnięte buzie. Oczywiście, to co robimy wiąże się ze wzrostem popularności – to naturalna konsekwencja sukcesu. Od początku koncertowania staramy się, aby po występnie był czas dla ludzi. Podpisujemy wtedy płyty, koszulki, robimy wspólne foty. To są wzruszające spotkania. Wtedy jesteśmy tylko dla fanów. W życiu codziennym chronimy prywatność naszą i naszego synka. Mądrzy fani potrafią to uszanować i z góry bardzo za to im dziękujemy.

Uśmiech praktycznie nigdy nie schodzi z twojej twarzy. Skąd bierzesz tyle energii? Kariera w świecie muzyki i show-businessu to w końcu nie lada harówka.

Dużo dobrego czerpiemy od naszych fanów. Ten czas na estradzie nas pozytywnie nakręca. Cieszę się z mojej rodziny, każdej nowej rzeczy, której nauczył się nasz syn. Oprócz tego mam dobry kontakt z Górą i stamtąd czerpię dużo dobrej energii.

Czy polska publiczność za granicą jest inna niż ta w ojczyźnie?

Na całym świecie przy Rock Polo ludzie bawią się tak samo. Muzyka nie zna granic. Gramy na żywo, razem z całym zespołem, i tam muzyka niesie. Nawet ludzie, którzy nie znają polskiego i nie wiedzą, o czym śpiewam, czują tę energię.

Czy odwiedziłeś wcześniej Irlandię? Z czym kojarzy ci się Zielona Wyspa?

To będzie mój pierwszy raz. Zielona Wyspa kojarzy mi się z wolnością, muzyką oraz genialnym piwem. Mam nadzieję, że wspólnie wszystkiego zasmakujemy.

Rozmawiał Przemysław Zgudka

Bilety na koncerty Sławomira w Irlandii dostępne są na www.bilety.ng24.ie


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.