Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Rozbiła sobie głowę przez żart kolegi i próbowała wywalczyć odszkodowanie | ng24.ie

Rozbiła sobie głowę przez żart kolegi i próbowała wywalczyć odszkodowanie

Tak bardzo śmiała się z żartu opowiedzianego przez kolegę z pracy, że aż… rozcięła sobie głowę. W sądzie próbowała udowodnić, że był to wypadek przy pracy i tym samym wywalczyć odszkodowanie. Niestety, Sarah O. nie zobaczy nawet złamanego centa.

Wypadek w pracy może przydarzyć się każdemu z nas. Jego przyczyny mogą być naprawdę różne. Do wypadków bardzo często dochodzi z winy pracodawcy, który albo każe pracować ponad siły, albo nie zapewnia wystarczającego bezpieczeństwa w miejscu pracy.

Dlatego też historia Sarah O. jest co najmniej oryginalna. 22-latka pracowała jako ekspedientka w centrum handlowym w Dundrum. W czerwcu 2016 roku wydarzył się wypadek, który zostawił jej bliznę na czole. Kobieta postanowiła zawalczyć o odszkodowanie, winą za zdarzenie obarczając pracodawcę. Złożone przez nią wyjaśnienia są jednak dosyć niecodzienne.

Jak zeznawała O. cytowana przez „Irish Times”, wszystko miało zacząć się od żartu opowiedzianego przez kolegę. Miał być on tak zabawny, że kobieta miała niekontrolowanie zwijać się ze śmiechu. W konwulsjach miała nieszczęśliwie uderzyć głową o metalową blachę, rozcinając sobie czoło.

Kobieta musiała pojechać do szpitala na zszycie rany i wziąć zwolnienie lekarskie na tydzień. Rozcięcie okazało się na tyle poważne, że pozostawiło po sobie bliznę. 22-latka uznała to za wypadek przy pracy, z tytułu którego należy jej się odszkodowanie. Dlatego też podała do sądu swojego pracodawcę, żądając 60 tys. euro zadośćuczynienia.

Podczas procesu zeznania kobiety okazały się jednak niespójne. Choć rozpoczęła je od żartu, zarzekała się, że to nie on był przyczyną wypadku. W dodatku w wyniku wewnętrznego śledztwa okazało się, że tuż przed wypadkiem Sarah O.  uczestniczyła w koleżeńskiej przepychance. Innymi słowy – do wypadku doprowadziła najprawdopodobniej jej nieostrożność. Kobieta oczywiście zaprzeczała tej wersji.

Prowadząca sprawę sędzina przyznała, że jest „zadowolona” z tego, że powódka miała okazję do śmiechu. Uznała jednak, że w tej sprawie nie widzi żadnych zaniedbań ze strony pracodawcy. Sarah O. przegrała więc w sądzie. Jej pracodawca okazał się jednak łaskawy. Mimo że chciała wyciągnąć od niego grube pieniądze, postanowił nie obciążać jej kosztami procesu.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.