Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Reporterzy bez Granic: Irlandzkie media wolne, ale nie do końca | ng24.ie

Reporterzy bez Granic: Irlandzkie media wolne, ale nie do końca

Kolejny rok z rzędu Irlandia okazała się krajem, w który wolne media są naprawdę wolne. Tutejsi dziennikarze mogą działać naprawdę swobodnie – przynajmniej w teorii. Zbytnia koncentracja kapitału mediów prywatnych i zbyt szerokie pole do zniesławienia stwarzają poważne ryzyko naruszenia dziennikarskiej wolności – alarmują Reporterzy bez Granic.

World Press Freedom Index jest rokrocznie publikowanym raportem opisującym międzynarodową sytuację dotyczącą wolności prasy. Jego autorzy przyglądają się sytuacji w poszczególnych krajach, punktując działania uderzające w niezależne dziennikarstwo.

W zestawieniu tym Irlandia regularnie wędruje na wysokie miejsca. Choć czasami jej się obrywa, raczej nie spada poniżej pierwszej dwudziestki. Również i w tym roku zawędrowała w okolice czołówki – udało jej się ulokować na 15. Pozycji. Względem ubiegłego roku podskoczyła o oczko wyżej.

Jest jednak jedno małe „ale”. Podobnie jak w ubiegłym roku, w raporcie wytyka nam się „niezdrową” koncentrację mediów. A konkretnie – fakt kontroli lwiej części prasy przez organizację Independent News and Media. Niepokojąca ma być również dominacja RTÉ w dziedzinie mediów telewizyjnych.

Tym samym zasięg mediów prezentujących opinie inne niż prorządowe ma być znacznie węższy. Choć nikt nie prześladuje „antysystemowych” dziennikarzy, ich głos nie jest wystarczająco słyszalny. Co bezpośrednio przekłada się na sposób kształtowania opinii publicznej.

Solą w oku wolnych mediów są również przepisy dotyczące zniesławienia. Jak twierdzą Reporterzy bez Granic, pozwalają one w naprawdę wielu przypadkach walczyć o grube odszkodowania. Przy czym nierzadko dostaje się tym, którzy po prostu dopuszczają się konstruktywnej krytyki.

Z roku na rok tego typu sprawy są tutaj coraz częstsze. Zdaniem autorów raportu Irlandia nie ma wystarczająco silnych przepisów, które mogłyby chronić wolność słowa w kontekście krytyki poszczególnych osób bądź instytucji.

Po raz kolejny wytknięto także przepisy, które w praktyce zabraniają funkcjonariuszom policji rozmowy z dziennikarzami bez wcześniejszej zgody przełożonych. Za złamanie obostrzeń grożą naprawdę surowe kary. Można zarówno stracić pracę, jak i trafić do więzienia, nawet na 7 lat.

Z kolei Polska kolejny rok z rzędu spadła na jeszcze niższą pozycję. W tegorocznym zestawieniu kraj nad Wisłą wylądował dopiero na 59. miejscu. Zdaniem Reporterów bez Granic największym problemem naszego kraju ma być coraz powszechniejsza mowa nienawiści. Kulminacją tego zjawiska miało być morderstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, dokonane w styczniu podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Dodatkowo rządzący nami politycy mają nie tolerować zarówno opozycji, jak i poglądów nie idących po ich linii ideologicznej. Raport grzmi, że media państwowe miały stać się ich „tubą propagandową”. Warto odnotować, że w rankingu wylądowaliśmy za krajami takimi jak Mauritius, Senegal czy… Papua-Nowa Gwinea. Którzy do tuzów wolności prasy przecież nie należą.

Z kolei na światowym podium wolności mediów nastąpiły małe przetasowania – wypadła z niego Holandia. I tak dziennikarskimi rajami są Norwegia, Finlandia i Szwecja. Najgorzej dziennikarzom żyje się z kolei w Turkmenistanie, Korei Północnej i Erytrei – wolność słowa w tych państwach praktycznie nie istnieje.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.