Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Rekordowa konfiskata. Polak wpadł przez… aromat kawy | ng24.ie

Rekordowa konfiskata. Polak wpadł przez… aromat kawy

coffee-beansOj, coś nie wiedzie się coś ostatnio polskim przemytnikom w Irlandii. Wielu z nich w ostatnim czasie zaliczyło spektakularne wpadki. Do tego mało zacnego grona dołączył właśnie kolejny Polak. Jednocześnie pobił niechlubny rekord największej konfiskaty narkotyków 2015 roku na lotnisku w Dublinie.

Wpadka naszego rodaka miała miejsce pod koniec września. Dzień mijał celnikom jak zwykle. Skanowanie bagaży, sprawdzanie odprawiających się pasażerów, przekładanie tacek z przedmiotami osobistymi… Dzień jak co dzień. Rutynę przerwała nietypowa paczka, od której biła woń kawy.

Celnicy wiedzą, że umieszczenie w paczkach dużej ilości kawy jest jednym ze sposobów zmylenia psów tropiących. Te przez intensywny aromat ziaren mogą nie wyczuć trefnego towaru. Funkcjonariusze postanowili ją otworzyć.

Ich przeczucia okazały się słuszne. Paczka okazała się prawdziwą skrzynią narkotykowych skarbów. Z informacji przytoczonych przez „Irish Mirror” wynika, że na jej zawartość składały się duża ilość marihuany oraz 5,5 kg białego proszku, będącego prawdopodobnie kokainą.

Właścicielem paczki był Polak. Jak łatwo można się domyśleć, został on natychmiast zatrzymany i przeszukany. Okazało się, że posiadał przy sobie również ponad 10 tys. euro w gotówce. Zgodnie z irlandzkimi przepisami celnymi, wszyscy przylatujący na Zieloną Wyspę z gotówką, której wartość przekracza 10 tys. euro, mają obowiązek zgłoszenia tego urzędowi celnemu. Mężczyzna przekroczył kwotę jedynie o 120 euro. Będzie to z pewnością najdroższe 120 euro w jego życiu.

Zatrzymana kontrabanda okazała się największą tego typu tegoroczną konfiskatą na dublińskim lotnisku. Jak szacują funkcjonariusze, pakunek wart był ponad 750 tys. euro. Polski przemytnik niewłaściwie mierzył więc siły na zamiary. Być może gdyby nie napakował aż tyle kawy, celnicy nie zwróciliby uwagi na jego pakunek. Na tego typu rozważania będzie miał wiele czasu za kratkami.

Dublińscy celnicy, którzy dopadli Polaka, nie mogli długo narzekać na nudę. Kilka dni później skonfiskowali papierosy warte 20 tys. euro. Właścicielami 40 tys. „fajek” byli tym razem Litwini, którzy przylecieli z Kopenhagi. Konfiskata nie była więc tak spektakularna jak ta od naszego rodaka. Jak widać, nie tylko polscy hodowcy marihuany na Zielonej Wyspie mają zła passę…

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.