Rabował, kradł, groził śmiercią… Bandyckie tournée mieszkańca Laois

Obrabował stację benzynową, strzelał z karabinu i uciekał kradzioną furgonetką. Jeszcze wcześniej włamał się do domu, obrabował mężczyznę z prawie 2 tys. euro oraz ukradł samochód kobiecie, grożąc jej śmiercią. Te kilka dni z pewnością należały najbardziej produktywnych w życiu Josepha M. Szkoda tylko, że spożytkował ją w sposób, za który pójdzie siedzieć.

Seria scen rodem z filmu akcji rozegrała się w przeciągu kilku sierpniowych dni w Abbeyleix w hrabstwie Laois.  Mieszkający w okolicy Joseph M. postanowił urządzić sobie prawdziwie bandycki rajd w dwóch odsłonach. Jego przestępczą eskapadę opisał „Irish Independent”.

Najpierw w czwartek 10 sierpnia splądrował jeden z pobliskich domów. Następnego dnia zrabował 1,9 tys. mężczyźnie, który miał nieszczęście stanąć na jego drodze. Już za te dwa przestępstwa pod rząd M. należałoby zamknąć i wyrzucić klucz.

31-latkowi za mało było jednak mocnych wrażeń. Po kilkudniowym odpoczynku do akcji wkroczył ponownie w piątek 18 sierpnia. Wówczas ukradł samochód jednej z mieszkanek miasta. Przedtem groził jej, że jeśli ta nie da mu samochodu to ją zabije. Przestraszona kobieta oddała kluczyki bandycie.

Następnego dnia mężczyzna przyszedł na jedną ze stacji benzynowych na Portlaoise Road. W rękach dzierżył naładowany karabin. Grożąc bronią zrabował jednego z klientów stacji na 930 euro. Chcąc zwiać w siną dal ukradł stojącą na stacji furgonetkę.

Jak nietrudno się domyśleć, przestępczy maraton nie umknął uwadze tamtejszej Gardy. Mężczyzna dosyć szybko został zatrzymany. Gdy policjanci skuwali go w kajdanki zdał sobie sprawę, że się nie wywinie. Dlatego też zamiast wszystkiemu zaprzeczać, zaczął… przepraszać.

Przeprosiny były skierowane do osób, które miały nieszczęście paść jego ofiarami. Jak przytacza irlandzki dziennik, przed napadem mężczyzna wiele dni spędził w szpitalu. Trudno  jednak powiedzieć, czy jego pobyt w placówce miał wpływ na późniejsze przestępstwa.

Wątpliwe jest, by skrucha bandziora była szczera. Nawet jeśli – w przypadku takiej kumulacji napadów i grożenia bronią słowo „przepraszam” zdecydowanie nie wystarczy. Można być pewnym, że Joseph M. spędzi trochę czasu za kratkami. Najważniejsze, że nikomu nie zrobił krzywdy.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

-->