Przez kilkanaście lat sekretarka oskubała szefów na milion euro

Przez wiele lat regularnie okradała swojego pracodawcę. Gdy w końcu wpadła okazało się, że zrabowała aż prawie 1,2 mln euro. Pieniądze miała przeznaczać m.in. na spłatę kredytu. W końcu jednak dopadła ją sprawiedliwość – właśnie poszła siedzieć.

W mediach co rusz słyszymy o osobach, które okradały swojego pracodawcę. Taki proceder trwa zazwyczaj od kilku miesięcy do kilku lat. W końcu prędzej czy później kombinatorzy wpadają. W przypadku Siobhan Maguire mowa o zdecydowanym „później”.

Aż przez 14 lat kobieta regularnie podbierała pieniądze swojemu pracodawcy. Będąc na stanowisku sekretarki miała ku temu należyte możliwości. Metoda działania oszustki była prosta, by nie powiedzieć – prostacka. Jak podaje „Irish Mirror”, po otrzymaniu czeku od klienta kobieta realizowała go przelewając pieniądze na swoje konto. Oczywiście robiła to w nieregularnych odstępach czasowych – tak, by nikt się nie zorientował.

Można by pomyśleć, że w taki sposób daleko nie zajedzie. Tego typu oszustwo było bardzo łatwe do wykrycia. Jak jednak pokazuje omawiany przypadek, nie za bardzo się z tym kwapiono. Przez kilkanaście lat w ten sam sposób kobieta regularnie okradała ona swojego pracodawcę.

Swoją oszukańczą działalność rozpoczęła w 2001 roku. Wpadła dopiero niedawno – w 2015 roku. Namierzył ją pracownik banku, któremu liczba i kwota przeprowadzanych przez nią transferów wydawały się podejrzane. Do tej pory zdążyła „skosić” aż 660 czeków na łączną kwotę prawie 1,2 mln euro. Aż trudno uwierzyć, że oszustwo na taką skalę zauważono dopiero po kilkunastu latach.

Zeznając w sądzie kobieta twierdziła, że skradzione pieniądze wykorzystywała na zaspokajanie potrzeb życiowych. Miała spłacać nimi kredyt hipoteczny, przeznaczać na wychowanie dzieci oraz fundować sobie wakacyjne wyjazdy.

Teraz z pewnością przez dłuższy czas nigdzie nie wyjedzie. Sąd skazał 47-latkę na cztery lata pozbawienia wolności. Odsiadkę z pewnością skrócił fakt, że po wpadce kobieta w pełni współpracowała z Gardą. Z takimi „referencjami” mało prawdopodobne, by znowu znalazła pracę jako sekretarka.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.