Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Przewodnicząca Sinn Féin: „Nadszedł czas na jedną Irlandię” | ng24.ie

Przewodnicząca Sinn Féin: „Nadszedł czas na jedną Irlandię”

Zdjęcie: Sinn Féin, CC BY 2.0 / Flickr.com

„Niezależnie od tego, co będzie, musimy próbować się zjednoczyć” – tak w skrócie można podsumować obecną postawę Mary Lou McDonald. Szefowa Sinn Féin, w coraz gęstszych oparach Brexitu, wzywa północnoirlandzkich unionistów, by „przygotowali się na zjednoczoną Irlandię”.

Przy okazji wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej na nowo rozgorzała dyskusja dotycząca zjednoczenia Irlandii Północnej z resztą Zielonej Wyspy. Przypomnijmy, że ponad 55 proc. mieszkańców Północy opowiedziało się za pozostaniem w granicach wspólnoty.

Sytuacja tego regionu Zjednoczonego Królestwa jest o tyle skomplikowana, że interesy jego mieszkańców są bardziej niż sprzeczne. W największym skrócie – protestanccy lojaliści chcą pozostać w granicach Wielkiej Brytanii, podczas gdy katoliccy unioniści pragną zjednoczenia z resztą wyspy. Śmiało można powiedzieć, że nigdy nie było nastrojów i okoliczności, w ramach których szłoby mówić o tym drugim tak głośno i otwarcie.

Do takiej narracji zdecydowanie przychyla się Mary Lou McDonald. Polityk stojąca na czele republikańsko-nacjonalistycznej Sinn Féin grzmi, że już najwyższy czas, by Irlandczycy na poważnie pomyśleli o możliwości utworzenia jednego kraju na jednej wyspie.

– Ze strony społeczeństwa pojawiają się coraz częstsze żądania dotyczące głosowania nad irlandzką jednością – powiedziała polityk, cytowana przez „Irish Independent”. – Ci, którzy mówią, że „teraz jeszcze nie czas” – jesteście w błędzie. Na naszych oczach tworzy się historia, pisany jest następny rozdział. Teraz właśnie jest na to czas.

Co powinno zachęcić Irlandczyków z Północy do jak najszybszego odłączenia się od Zjednoczonego Królestwa? Jak podaje „Onet.pl”, jednym z najważniejszych powodów przemawiających za wystąpieniem powinien być tak zwany mechanizm awaryjny, znany również jako „backstop”.

W przypadku fiaska brexitowych negocjacji, Wielka Brytania musiałaby pozostać w unii celnej, mając elementy wspólnego rynku unijnego. W ten sposób mogłyby zostać utworzone granice regulacyjne między Irlandią Północną a resztą kraju.

Alternatywą byłby powrót twardych granic między obydwiema Irlandiami, co mogłoby zaszkodzić zarówno handlowi, jak i trwającemu od przeszło 20 lat bardzo kruchemu procesowi pokojowemu. Wróciłyby punkty kontrolne, monitorowanie granic oraz, przede wszystkim, kolejki graniczne. Jeśli Północ przyłączyłaby się do reszty Irlandii, wspomniane problemy stałyby się po prostu nieaktualne – Irlandia stałaby się wyspą bez żadnych granic wewnętrznych.

McDonald jest pewna, że prędzej czy później mieszkańcy Irlandii Północnej pójdą w tej sprawie do urn: – Niezależnie od tego, co przyniesie Brexit, będzie referendum zjednoczeniowe. Teraz mamy możliwość, której pozbawiano nas przez pokolenia – pokojową i demokratyczną drogę do irlandzkiej jedności.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.