Premier zakaże umów zerogodzinowych. Mają zniknąć jeszcze w tym roku

Umowy zerogodzinowe są przekleństwem irlandzkich pracowników. Zostawiają ich one praktycznie na całkowitą łaskę bądź niełaskę pracodawców. Dlatego też powinna cieszyć wiadomość, że Leo Varadkar planuje ich całkowite zniesienie. Być może już nawet przed świętami Bożego Narodzenia. Nie wszystkim się to jednak podoba.

Zero hour contract jest typem umowy, która pozwala zatrudnić pracownika bez zagwarantowania mu minimalnej liczby godzin pracy. W ramach takiego kontraktu kwestia, czy w danym miesiącu pracownik będzie pracował jak na pełnym etacie czy w ogóle zależy tylko i wyłącznie od jego chlebodawcy.

Dla pracodawców-wyzyskiwaczy takie warunki brzmią jak marzenie. W ten sposób pozwalają im maksymalnie oszczędzić na kosztach zatrudnienia. Nawet, jeśli miałoby to odbić się na pracowniku. Który, jakby nie patrzeć, nie ma gwarancji, że uda mu się przeżyć do pierwszego.

Pracownicy i związki zawodowe mają dosyć takiej samowolki. Wielokrotnie prosili rząd o pomoc w ukróceniu tych nieuczciwych praktyk. Wygląda na to, że politycy wreszcie wysłuchali próśb i gróźb. Premier Irlandii zapowiedział, że Irlandia całkowicie zakaże tego typu umów.

Jak podaje „Irish Mirror”, zakaz mógłby wejść w życie jeszcze w tym roku. Przy odrobinie szczęścia już po świętach nie będzie można zatrudniać ludzi na „zerogodzinówki”. Premier cytowany przez irlandzki portal twierdzi, że prace nad tego typu ustawą właśnie idą pełną parą.

– Jest zbyt wielu ludzi, którzy idąc spać w niedzielę wieczór nie wiedzą, ile godzin przepracują w nadchodzącym tygodniu – mówi Leo Varadkar. – Zmiany w prawie są więc konieczne by zapewnić tym ludziom poczucie bezpieczeństwa.

Polityczny przeciwnicy twierdzą jednak, że zniesienie umów zerogodzinowych to pic na wodę. David Cullinan z Sinn Féin twierdzi, że prawdziwym zagrożeniem są niektóre typy umów o dzieło. Jak zaznacza partyjny rzecznik ds. spraw pracowniczych chodzi w szczególności o kontrakty opiewające na małą liczbę godzin oraz elastyczne czasowo. Zdaniem polityka wielu pracodawców pod płaszczykiem elastyczności może ciąć koszty po całości.

Sprawa pokazuje, że ważne są nie tylko zmiany w prawie, ale i również mentalności pracodawców. Dopóki ci będą mieli podejście wyzyskiwacza, niewiele się w tej materii zmieni. Zawsze znajdą jakiś sposób żeby obejść prawo i oszczędzić. Krzywdząc przy tym innych ludzi.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

-->