Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Prawie dwie trzecie Irlandczyków chciałoby skrócenia kadencji prezydenta | ng24.ie

Prawie dwie trzecie Irlandczyków chciałoby skrócenia kadencji prezydenta

Wybory prezydenckie już za nami, emocje nieco opadły. Choć wybrany na kolejną kadencję prezydent Michael Higgins ma wysokie poparcie, spora część mieszkańców chciałaby, by rządził nieco krócej. Siedem lat to ich zdaniem bowiem zbyt długi czas pełnienia tego typu urzędu.

Pod względem posiadanej władzy prezydent nie należy do najsilniejszych stanowisk politycznych w Irlandii. Osoba sprawująca ten urząd jest przede wszystkim głównym reprezentantem kraju. Nie oznacza to, że braki we władzy ujmują tej posadzie prestiżu. Wręcz przeciwnie.

Wśród kompetencji prezydenta Konstytucja Irlandii wymienia zarówno powoływanie, jak i odwoływanie, na wniosek parlamentu, najważniejszych urzędników państwowych, w tym premiera. Głowa państwa sprawuje także najwyższe zwierzchnictwo nad irlandzkimi Siłami Obronnymi. Może on także skorzystać z prawa łaski dla skazańca, bądź przynajmniej zmniejszyć jego karę. Oczywiście wszystko we współpracy z rządem.

Zwycięzcą tegorocznych wyborów prezydenckich był Michael Higgins. Zdobywając prawie 56 proc. głosów, wywalczył drugą kadencję. Jak przypomina „Irish Independent”, było to najbardziej spektakularne zwycięstwo prezydenckiego kandydata w historii niepodległej Irlandii. Nie dość, że zwyciężył już w pierwszej turze, to jeszcze po raz pierwszy od półwiecza stoczył bój z konkurentami w ramach ubiegania się o przedłużenie mandatu.

W ten sposób porządzi kolejnych siedem lat. Mimo że Irlandczycy lubią swojego prezydenta, wielu z nich uważa, że taki okres sprawowania władzy jest zdecydowanie za długi.

Zgodnie z ankietą przeprowadzoną przez RTÉ, aż 61 proc. mieszkańców Irlandii chciałoby, by kadencja prezydencka została skrócona do pięciu lat. Trudno im się dziwić – w dzisiejszych czasach siedem lat jest niczym cała epoka.

Z drugiej strony wielu respondentów chciałoby dać mu zdecydowanie więcej władzy. Aż prawie 70 proc. z nich twierdzi, że głowa państwa powinna mieć możliwość faktycznego wpływania na politykę rządu. Obecnie, choć formalnie jest on niezależnym urzędnikiem, oczywistym jest, że nie będzie rzucał kłód pod nogi kolegom ze swojego politycznego środowiska.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.