Polska para kontra landlord. Wygrali z nim w sądzie a pieniędzy i tak nie dostali

Landlordowie rządzą Zieloną Wyspą. Prawo niby chroni najemców, a w praktyce to właściciele mieszkań rozdają karty. Dobitnie udowodniła to sprawa Marty i Stefana z Navan. Para Polaków już siódmy rok z rzędu stara się odzyskać zagarnięty przez landlorda depozyt. Do tej pory bez skutku.

Teoretycznie istnieje w Irlandii szereg środków i instytucji do których można odwołać się w przypadku nieuczciwych praktyk landlorda. Residents Tenancy Board (RTB) oraz różnej maści sądy stoją na straży interesów lokatorów, którzy mieli nieszczęście mieć za właściciela nieuczciwego cwaniaka.

O tym, jak wszystko działa w praktyce pokazuje sprawa polskiej pary z Navan. Nasi rodacy po dziś dzień nie mogą odzyskać kaucji od właściciela wynajmowanego przez nią mieszkania. I to mimo że wedle wszelkich regulacji prawnych pieniądze jak najbardziej się jej należą. Wieloletnią batalię Polaków z chciwym landlordem opisał „Irish Independent”.

W 2008 roku Polka wraz z partnerem wprowadziła się do jednego z mieszkań w Navan. W ramach wynajmu zgodnie z przepisami musieli wpłacić kaucję. Ta wynosiła 900 euro. Dwa lata później para starała się o dziecko. W związku z tym potrzebowali większej przestrzeni życiowej. Co wiązało się ze zmianą wynajmowanego przez nich mieszkania.

Para wypowiedziała umowę z odpowiednim okresem wyprzedzenia, wszystkie rachunki były opłacone. Jako że należycie dbali o wynajmowane mieszkanie, landlord miał obowiązek oddania im wpłaconych 900 euro. Landlord obiecał, że odda w krótkim czasie. Jak się jednak okazało, odzyskanie tej kwoty będzie graniczyło z niemożliwością.

Po wyprowadzce skontaktowanie się z landlordem stało się praktycznie niemożliwe – nie odpowiadał na telefony. Dość szybko stało się jasne, że nie chce oddać pieniędzy. Jako że nie dało się po dobroci, trzeba było przedsięwziąć zdecydowanie środki. Marta i Stefan skontaktowali się z RTB.

Ich sprawa ruszyła w 2011 roku. Wszystko trwało w koszmarnie ślamazarnym tempie. W końcu w 2015 roku oszukana para doczekała się werdyktu, w ramach którego landlord musiał zwrócić 900 euro plus 450 euro za zwłokę.

Wypadałoby powiedzieć „hura” i cieszyć się, że oszukani lokatorzy wygrali. Sprawiedliwość zapukała do drzwi landlorda, a Marta i Stefan otrzymali swoje pieniądze z nawiązką. Wszystko to zostało jednak tylko na papierze. Do dzisiaj nieuczciwy właściciel nie kwapi się ze zwrotem kaucji. Najzwyczajniej w świecie zignorował postanowienie sądu.

Jak twierdzą sami Polacy, zawiedli się oni na irlandzkim systemie mieszkaniowym. Systemie, w którym lokator praktycznie w żaden sposób nie jest chroniony przed nieuczciwymi właścicielami. W którym załatwienie sprawy po ludzku leży nie tyle co w gestii dostępnych rozwiązań prawnych, a dobrej woli landlorda. Problem w tym, że taka często nie jest okazywana.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.