Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Policjant-bohater uratował małżeństwo z dzieckiem z wywróconego auta. W każdej chwili mógł wybuchnąć pożar | ng24.ie

Policjant-bohater uratował małżeństwo z dzieckiem z wywróconego auta. W każdej chwili mógł wybuchnąć pożar

Funkcjonariusz Gardy uratował małżeństwo z dzieckiem z wywróconego samochodu zanim ten stanął w płomieniach. Ta dramatyczna historia rodem z filmu sensacyjnego miała miejsce w hrabstwie Clare. Policjant zdążył niemalże w ostatniej chwili.

Życie pisze różne, nie zawsze ciekawe scenariusze. Bardzo często są to mrożące krew w  żyłach dramaty. Niestety, w przeciwieństwie do filmu, nierzadko nie mają one dobrego zakończenia. Wiele dramatycznych historii kończy się strasznymi tragediami.

Na szczęście ta mająca miejsce w hrabstwie Clare miała przysłowiowy happy end, choć niewiele brakowało, by zginęły w niej trzy osoby. Jak przypomina „The Journal.ie”, rozegrała się ona na Sixmilebridge Road w hrabstwie Clare. Jeden z jadących nią samochodów zjechał z drogi, zderzył się z murem i dachował na najbliższej polanie – jego kierowca stracił panowanie nad pojazdem.

W środku rozbitego auta znajdowało się małżeństwo z dzieckiem. Choć nic poważnego im się nie stało, nie mogli się z niego wydostać. Po chwili, ku przerażeniu pasażerów, z silnika pojazdu zaczął wydobywać się dym. Samochód w każdej chwili mógł stanąć w płomieniach.

Na szczęście na miejscu zjawił się wcześniej wezwany funkcjonariusz Gardy. Policjant natychmiast ruszył w stronę pojazdu i pomógł wszystkim wydostać się na zewnątrz. Ewakuował dorosłych i dziecko tylnymi drzwiami. Uratował ich niemal w ostatniej chwili – niedługo potem silnik pojazdu zaczął się palić.

Pożarem zajęła się przybyła straż pożarna. Strażakom udało się ugasić ogień, zanim ten rozprzestrzenił się na resztę pojazdu. Na szczęście, po przewiezieniu do szpitala poszkodowanych, okazało się, że żaden z nich nie wymaga pomocy medycznej.

Tym razem jest to więc historia, która ma szczęśliwe zakończenie. Funkcjonariusz biorący udział w akcji ratunkowej został pochwalony przez przełożonych. Właśnie w takich momentach idzie naprawdę docenić wartość pomocy drugiego człowieka. Nawet jeśli była ona „tylko” służbowym obowiązkiem.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.