Polak z Dublina bestialsko zaatakowany. Bili go bez opamiętania

Szokujący atak na Polaka mieszkającego na przedmieściach Dublina. W środku nocy banda nastolatków brutalnie pobiła samotnie wracającego z pracy Leona Redlinskiego. W wyniku ataku doznał on licznych obrażeń – do szpitala trafił z rozciętym czołem i wieloma siniakami. Swoją historią podzielił się na Facebooku. I przestrzega: „Uważajcie na takich wyrostków”.

Problem z agresywną młodzieżą staje się na Zielonej Wyspie coraz bardziej namacalny. Bandy zdegenerowanej młodzieży włóczą się tu i ówdzie, często zakłócając porządek swoimi chuligańskimi wybrykami. Niekiedy zachowują się jak prawdziwi bandyci, chmarami napadając na pojedynczych przechodniów. A mowa tu o ludziach naprawdę młodych, którzy już mają mentalność kryminalisty.

Ofiarą bandytyzmu młodocianych degeneratów padł ostatnio Leon Redlinski. Nasz rodak mieszka w Finglasie na przedmieściach Dublina. O swoim bardzo nieprzyjemnym spotkaniu z lokalnymi chłystkami opowiedział na Facebooku. Jego historia mrozi krew w żyłach.

W środku nocy Polak wracał na rowerze z festiwalu Taste of Dublin. Po całym dniu pracy chciał tylko wrócić do domu i legnąć się do łóżka. Miał nieszczęście przejeżdżać obok grupy około siedmiorga agresywnych nastolatków. Którzy w samotnym mężczyźnie upatrzyli łatwą ofiarę.

Chcieli mnie zatrzymać i prosili o papierosy – napisał Leon na swoim Facebooku. Gdy powiedziałem, że nie palę i przejechałem obok, jeden z nich rzucił kamieniem w moje plecy. Przez to musiałem zejść z roweru. Na ten moment bandyci tylko czekali. Od razu rzucili się na mężczyznę. Jeden z nich wyszarpnął mu rower i próbował odjechać. Polak dogonił nastolatka i zepchnął z roweru.

Wtedy banda młodocianych bandziorów rzuciła się na naszego rodaka. Zaczęli okładać go pięściami i kopniakami. W pewnym momencie z wyszarpniętego plecaka jeden z młodocianych wyciągnął łańcuch rowerowy i zaczął bić nim po głowie. Nie patrzył, gdzie uderza.

Nasz rodak został dosłownie przyszpilony do ściany. W wyniku ciosów łańcuchem zaczął poważnie krwawić. Zauważył to jeden z nastolatków i krzyknął do swoich kolegów, by przestali bić mężczyznę. W ramach szarpaniny Leonowi udało się odzyskać telefon i klucze. Portfel i rower zostały jednak w rękach bandytów, którzy po pobiciu i obrabowaniu Polaka uciekli. Brutalny napad miał miejsce dosłownie za rogiem jego domu.

Zaatakowany rodak natychmiast zgłosił się na pogotowie. Najpoważniejszą raną było rozcięte i krwawiące czoło. Mężczyzna doznał również pęknięcia na policzku oraz siniaków i obtarć w okolicach twarzy i skroni. Na szczęście doznane obrażenia nie zagrażały życiu Polaka.

Jak stwierdził Leon Redlinski, ofiarą młodocianych bandytów padł nie jako Polak, a jako osoba samotnie wracająca w środku nocy. Moim zdaniem nie był to atak na tle etnicznym czy narodowościowym – stwierdził w wysłanej do nas wiadomości. Dostałem wiele prywatnych wiadomości od ofiar podobnych ataków spośród lokalnej społeczności, dotyczących ponad 40-letnich irlandzkich mężczyzn, młodych kobiet i matek 15-letnich chłopców, którzy zostali zaatakowani w ten sam sposób. Problem jest więc dużo większy i dotyczy znacznie większej rzeczy zwykłych obywateli, niż mogłoby się pozornie wydawać. Jak przypuszczał nasz rodak, atakujący go bandyci mogli być w wieku od 14 do 17 lat.

Problem zdegenerowanej, agresywnej młodzieży jest więc bardzo powszechny i wiele wskazuje na to, że może być jeszcze gorzej. Na swoim Facebooku Leon ostrzega przed spotkaniami z tego typu wyrostkami. Apeluje, by w miarę możliwości unikać okoliczności, które pozwoliłyby na atak, którego sam padł ofiarą: Banda zawsze będzie miała przewagę. Jakkolwiek jest to żałosna, tchórzliwa, hienowata forma ataku, jest ona jednocześnie skuteczna i niebezpieczna. Dlatego też radzi, by trzymać się od takich wyrostków z daleka, niezależnie od tego, jak bardzo jest się odważnym.

Mimo wszystko szkoda mi tych biednych gnojków, że nie mają nikogo, kto czekałby na ich powrót do domu o tak późnej porze – dodaje na koniec swojego facebookowego posta.

Osoby, które dysponują udzielić informacji mogącej pomóc w ujęciu sprawców proszone są o kontakt z Tarą Doyle z Finglas Garda Station pod numerem 016667500. Gwarantowana pełna anonimowość. W trakcie ataku został skradziony również czarny rower marki Giant, model Escape, rozmiar M, z lekko wygiętą kierownicą. Osoby, które znalazłyby ofertę dotyczącą sprzedaży tego typu modelu z drugiej ręki również proszone są o kontakt. Niewykluczone, że może być to skradziony jednoślad.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.