Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Polak dostał cztery lata. Za jazdę po pijaku i posiadanie narkotyków | ng24.ie

Polak dostał cztery lata. Za jazdę po pijaku i posiadanie narkotyków

Za jazdę pod wpływem alkoholu i posiadanie prawie 7 kilogramów narkotyków mógł otrzymać 10 lat więzienia. Za dobre sprawowanie wyjdzie po czterech latach.

Można powiedzieć, że Paweł Wiśniewski miał pecha. Najpierw został zatrzymany w czasie standardowej kontroli. Policjanci chcieli sprawdzić, czy jego samochód BMW z 1997 roku jest ubezpieczony i ma opłacone podatki. Odkryli, że kierowca jest pijany, więc zabrali mu samochód i odwieźli na policyjny parking. Pewnie sprawa rozeszłaby się po kościach, gdyby Polak nie próbował odebrać samochodu w nietypowy sposób. Cztery dni później wysłał po auto dwóch swoich znajomych, którzy chcieli załadować go na lawetę. To wzbudziło zainteresowanie przechodzącego obok policjanta, Roberta Zambry. Postanowił przeszukać samochód. I w bagażniku odkrył dwie torby z 26 paczkami marihuany. Następne były na przodzie samochodu. W sumie w pojeździe znaleziono 6,7 kilograma narkotyku o rynkowej wartości 81 092 euro. Wspólnicy natychmiast wskazali osobę, która wysłała ich po auto i Paweł Wiśniewski niezwłocznie został aresztowany.

Na komisariacie współpracował z policjantami. Twierdził, że narkotyki przetrzymywał za pieniądze, a dwójka wysłanych znajomych nie miała pojęcia, co przewozi w bagażniku. Był na tyle przekonujący, że policjanci uwierzyli w jego historię.

Sprawa trafiła do sądu, gdzie adwokat chciał pokazać oskarżonego w jak najlepszym świetle. Opowiadał o tym, że Polak służył w armii i dwukrotnie brał udział w misjach ONZ w Bośni. Przyznał, że jego klient ma problem z alkoholem, ale stara się z nim walczyć. W areszcie sprawował się dobrze, w dodatku pomagał przy organizacji Specjalnych Igrzysk Olimpijskich. Argumenty trafiły do sędziego, Martina Nolana, który mógł skazać naszego rodaka na 10 lat więzienia. Skazał tylko na cztery i zaliczył w poczet kary okres, który już spędził w areszcie.


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.