Polak chciał zemścić się na swojej eks. Strzelił w głowę jej psu

Były komandos z Polski łamał się na posesję byłej partnerki i zastrzelił jej psa. Zwierzę długo konało w męczarniach. Sławomir P. z Craigavon odpowie za znęcanie się nad zwierzęciem. Wszystko dlatego, że nie mógł pogodzić się z tym, że kobieta go zostawiła.

Rozstania bywają bolesnym przeżyciem. Będąc w rozpaczy ludzie reagują naprawdę różnie. Niektórzy będą cierpieli w milczeniu, inni dadzą znać o swoim bólu całemu światu. Część pójdzie własną drogą, reszta będzie próbowała wrócić do swojej drugiej połówki. Niekiedy trafią się osoby pałające żądzą zemsty.

Taki był właśnie Sławomir P., 36-letni były żołnierz został porzucony przez swoją partnerkę z oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Dungannon. Nie wiadomo, co dokładnie zaszło między parą. Nie wiadomo, z czyjej winy związek się rozpadł i jak dokładnie wyglądało rozstanie. Wiadomo za to na pewno, że nie było ono Polakowi obojętne.

Z pewnością nie znosił go dobrze. Na początku września wybrał się do domu byłej partnerki. Jako że w rękach dzierżył broń, można było się domyśleć, że nie przybył w dobrych zamiarach. W domu nie zastał byłej partnerki. Spotkał za to jej psa.

Później kobieta wróciła do domu. Z przerażeniem zobaczyła, że wszędzie są krew i fekalia. Na podłodze zobaczyła psa leżącego w kałuży własnej krwi. Zwierzę było w tragicznym stanie – miało dwie rany postrzałowe głowy, było ledwo żywe. Kobieta natychmiast wezwała policję i weterynarza. Szybko domyśliła się, kto mógł stać za skatowaniem jej zwierzaka.

Policjanci szybko aresztowali Polaka. Jak podaje „Belfast Telegraph”, mężczyzna nie przyznaje się do winy. Wnioskował on również za zwolnieniem go za kaucją. Sędzia zajmujący się sprawą jednak odmówił – obawiał się, że Sławomir P. mógłby próbować wpływać na zeznania swojej byłej partnerki.

Jego obrońca poddawał w wątpliwość oskarżenia kobiety. Jak zaznaczał, w momencie dokonania domniemanego przestępstwa nie było słychać strzału. Również przy zatrzymanym nie znaleziono żadnej broni. Jak zaznacza, zachowanie Polaka mogło wynikać z wcześniejszych życiowych doświadczeń. 36-latek był emerytowanym żołnierzem. Odbył misje w Iraku, Afganistanie i Kosowie.

W wyniku zespołu stresu pourazowego mógł mieć on problemy z powrotem do normalności. Tym samym, jak zaznaczył adwokat, nie będzie on w stanie przystosować się do więziennego życia. Dlatego też powinien zostać zwolniony za kaucją. Wysoki sąd jednak odrzucił ten argument.

Zeznając kobieta potwierdziła, że będąc w związku ze Sławomirem P. doświadczała jego agresywny zachowań. Były one na tyle częste, że postanowiła się z nim rozstać. Nie pogodzić się z tym, że partnerka go rzuciła, mężczyzna najprawdopodobniej chciał się na niej zemścić.

Trudno jednak stwierdzić, czy chciał ją tylko postraszyć, czy też naprawdę zrobić jej krzywdę. W trwającym procesie mężczyźnie z pewnością nie pomoże śmierć psa, którego zaatakował. Zwierzę musiało zostać uśpione.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

-->