Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Podatnicy sponsorują podróże posłów. W tym roku wydaliśmy na nie prawie 3 miliony | ng24.ie

Podatnicy sponsorują podróże posłów. W tym roku wydaliśmy na nie prawie 3 miliony

Nie dość, że zarabiają krocie, to jeszcze szastają publicznymi pieniędzmi na lewo i prawo. Których absolutnie nie żałują na opłacanie podróży i zakwaterowania. Chodzi oczywiście o irlandzkich posłów. Tylko w ciągu pierwszych miesięcy tego roku na swoje wojaże zdążyli wydać kilka milionów euro.

Poseł to ma dopiero klawe życie! Nie dość, że jego pensja jest naprawdę wysoka, to jeszcze przysługują mu naprawdę liczne przywileje. W praktyce wiążące się z oszczędzaniem swoich pieniędzy na rzeczach, za które płacą szeregowi obywatele. Takich jak podróżowanie.

Bonusy tyczą się zarówno dłuższych wyjazdów, jak i codziennych dojazdów do pracy. W przypadku tej drugiej kwestii każdemu irlandzkiemu posłowi przysługuje dodatek w wysokości 750 euro miesięcznie.

Jak nietrudno się domyśleć, politycy skwapliwie z niego korzystają, jako że nie są to pieniądze, które wykładają z własnych kieszeni. „Irish Mirror” przytacza nazwiska posłów niekorzystających z dodatku – na ten poczet składa się naprawdę niewielu polityków. Są to m.in. Jim O’Callaghan z Fianna Fáil oraz Eoin O’Broin z ‎Sinn Féin.

Wspomniana kwota 750 euro nie wyczerpuje finansowych przywilejów dotyczących podróży. Posłom przysługują również dodatkowe pieniądze na podróże służbowe. Konkretne stawki zależą od tego, jak często i jak daleko podróżują. Te okazują się naprawdę niemałe.

Tylko od stycznia do maja tego roku na poselskie podróże podatnicy przeznaczyli aż 2,8 mln euro. W tym okresie 22 spośród 158 posłów zgarnęło 13 tys. euro „podróżnego kieszonkowego” na głowę. Od szastania tymi pieniędzmi zdecydowanie nie stronili bracia Michael i Danny Healy Rae. Niezależni posłowie otrzymali aż po 13,9 tys. euro dodatku na głowę.

W kwestii pełnego zwrotu kosztów podróży istnieje jednak dość istotne obostrzenie – posłowie chcący się o niego ubiegać muszą pojawić się przynajmniej na 120 obradach parlamentu rocznie. W innym wypadku cała kwota nie zostanie im zwrócona. Warunki te nie wydają się jednak szczególnie restrykcyjne.

Na pocieszenie dla zdecydowanie mniej uprzywilejowanych podatników – na wspomnianą ulgę nie łapią się ministrowie. Nic dziwnego – zarabiają oni znacznie więcej niż szeregowi posłowie. Podróże służbowe z pewnością nie nadwyrężają im kieszeni.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.