Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Plakaty z alkoholem znikną spod szkół i przedszkoli | ng24.ie

Plakaty z alkoholem znikną spod szkół i przedszkoli

Nowe przepisy dotyczące reklamowania alkoholu właśnie weszły w życie. Od zeszłego tygodnia producenci napojów wyskokowych muszą uważać, gdzie się reklamują. Jeśli złamią przepisy, mogą spodziewać się wysokich grzywien albo nawet kary więzienia.

Pod wieloma względami napoje alkoholowe różnią się od pozostałych produktów spożywczych. Sama ich produkcja oraz sprzedaż objęte są odrębnymi, naprawdę restrykcyjnymi przepisami. Kwestia „odrębności” powinna dotyczyć także ich reklamowania.

W Irlandii przepisy dotyczące tej kwestii reklamy napojów wyskokowych były bardziej niż liberalne. Jako że Irlandia lubi alkohol, reklam różnej masy wyskokowych trunków na Zielonej Wyspie nie brakuje. Ogromna część z nich obiecuje dobrą zabawę, którą można znaleźć właśnie na dnie wcześniej puszki bądź butelki.

Jednak reklamowe eldorado napojów alkoholowych na Zielonej Wyspie właśnie dobiegło końca. W ubiegłym tygodniu w życie weszły nowe przepisy dotyczące reklamowania trunków. Znacząco zawężają one pole manewru dla reklamodawców.

W ramach nowowprowadzonych przepisów ustawodawcy zabronili umieszczania reklam napojów alkoholowych w pobliżu miejsc takich jak szkoły, przedszkola i place zabaw. Reklama musi być zlokalizowana powyżej 200 metrów od tego typu placówek – informuje „The Journal.ie”.

Jeżeli firma złamie ten zakaz, musi liczyć się z surowymi konsekwencjami, takimi jak grzywna w wysokości od 5 tys. do 250 tys. euro. W skrajnych przypadkach w grę wchodzi nawet kara więzienia – od 3 miesięcy do 6 lat. Dodatkowo dane firm oraz osób łamiących zakazy zostaną podane do wiadomości publicznej.

Wspomniane obostrzenia to dopiero początek. Od listopada przyszłego roku restrykcje obejmą także reklamę napojów alkoholowych w ramach wydarzeń sportowych. Skierowanych zarówno do dorosłych, jak i do dzieci. W przypadku sportów „dla dorosłych” zakazy te obejmą w szczególności dyscypliny takie jak wyścigi samochodowe czy wyścigi motocyklowe. W końcu nie powinno mieszać się spożywania alkoholu z siadaniem za kółkiem, nawet, jeśli mowa tylko o „niewinnych” reklamach.

Tego typu regulacje idzie uznać za krok w dobrym kierunku. Mało prawdopodobne, by były one jednak cegiełką w walce z irlandzkim alkoholizmem. W końcu przeciętny Irlandczyk nie potrzebuje reklamy alkoholu, by wiedzieć, że warto strzelić sobie „jednego”.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.