Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Nowe przepisy, czyli wsiadasz za kółko po pijaku – tracisz prawo jazdy | ng24.ie

Nowe przepisy, czyli wsiadasz za kółko po pijaku – tracisz prawo jazdy

Irlandzcy posłowie zaostrzyli kary za jazdę po pijaku. Jeśli złapią nas „na cyku”, automatycznie stracimy prawo jazdy. Prace nad kontrowersyjną ustawą trwały ponad rok. Co ciekawe, nie każdy poseł jest zadowolony z jej wprowadzenia.

Pijani kierowcy są prawdziwą plagą na irlandzkich drogach. Codziennie Garda zatrzymuje masę osób, które wsiadły za kółko po spożyciu napojów wyskokowych. Tacy kierowcy stanowią poważne zagrożenie na drodze, narażając siebie i innych jej użytkowników na śmierć bądź kalectwo.

Już od dłuższego czasu Ministerstwo Transportu szykowało ustawę mającą zaostrzyć przepisy za jazdę pod wpływem. Dla niektórych polityków jednak zmiany były o tyle kontrowersyjne, że z całych sił starali się wstrzymać przekazanie jej do dalszych prac.

Prawno-polityczne przepychanki trwały nieco ponad rok. W końcu, po burzliwych debatach, ustawę przyjęto. Emocje nie ustępowały do samego końca. Jak podaje „The Journal.ie”, posiedzenie, podczas którego głosowano nad przyjęciem ustawy, trwało aż 20 godzin.

Co zmieni po wprowadzeniu nowych przepisów? Jak przypomina irlandzki portal, obecnie kierowca złapany za jazdę pod wpływem alkoholu musi liczyć się z grzywną w wysokości 200 euro oraz trzema punktami karnymi. By „zasłużyć” na takie potraktowanie musi mieć od 50 do 80 mg alkoholu na 100 ml krwi.

Dopiero co przegłosowane przepisy stawiają sprawę jazdy po pijaku w zdecydowanie ostrzejszym świetle. Zgodnie z nowym prawem kierowca, który będzie prowadził pojazd mając minimum 50 mg alkoholu na 100 ml krwi, z miejsca utraci prawo jazdy. I to nawet, jeśli było to jego pierwsze przewinienie.

Druga, nie mniej kontrowersyjna zmiana, dotyczy osób pozwalających samodzielnie prowadzić swoje auto osobom z tymczasowym prawem jazdy. W takim przypadku jego nieobecność w samochodzie razem z początkującym kierowcą będzie traktowana jako przestępstwo.

Wydawałoby się, że ostre zabranie się za pijanych kierowców powinno budzić powszechną aprobatę polityków. Tak jednak nie było – wielu z nich protestowało przeciwko wprowadzeniu nowych przepisów. Jednym z najgłośniej krzyczących był poseł Danny Healy-Rae. –To smutny dzień dla wiejskiej Irlandii! – grzmiał niezrzeszony polityk cytowany przez „The Journal.ie”.

Healy-Rae był jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników wprowadzenia nowej ustawy. To właśnie jemu parlament ma zawdzięczać spowalnianie prac legislacyjnych. Zdaniem posła przegłosowanie nowego prawa jest „krucjatą”, która ma na celu „jeszcze większe odizolowanie” mieszkańców irlandzkich wsi.

Nieco ponad rok temu polityk porównał jazdę po pijaku do… wsiadania do auta po zjedzeniu naprawdę sowitego posiłku. Cytowany wówczas przez „Irish Independent” twierdził, że przejedzenie jest równie niebezpieczne co pijaństwo. Jak widać, po roku raczej nie zmienił swojego zdania.

Tego typu podejście zdążył już dobitnie skrytykować Shane Ross. Minister transportu zrugał posłów blokujących nową ustawę, twierdząc, że postawa taka jest skrajnie nieodpowiedzialna: – Nie mogę stwierdzić, ile ludzkich istnień to kosztowało, ale blokowanie tej zmiany przez tak długi czas było dla nas bardzo, bardzo niebezpieczne.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.