Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Mobbing trapi irlandzką służbę zdrowia. Młodzi lekarze regularnie upakarzani | ng24.ie

Mobbing trapi irlandzką służbę zdrowia. Młodzi lekarze regularnie upakarzani

Kolejna wstydliwa dolegliwość irlandzkiej służby zdrowia – jak się okazuje, ma ona całkiem spory problem z mobbingiem. Na prześladowania i szykany najbardziej narażeni mają być lekarze stażyści. Nawet jeśli próbują walczyć ze swoimi dręczycielami, mało kto chce im pomóc.

Bycie lekarzem to nie bułka z masłem. Nie dość, że trzeba skończyć naprawdę trudne studia, to jeszcze przez długi czas zarabia się groszowe stawki. Doczłapanie się do etatu wymaga przepracowania wielu godzin jako lekarz-stażysta.

Przypomnijmy, że mowa tutaj o pracy, w której dyżurowanie przez całą dobę nie jest niczym nadzwyczajnym. Nie wspominając o odpowiedzialności za zdrowie i życie pacjentów.

Jakby tego było mało, lekarze młodsi stażem często muszą mierzyć się z regularnymi nagonkami w pracy. Mobbing jest w tym środowisku zjawiskiem bardziej niż powszechnym. Doświadczyło go aż 41 proc. lekarzy-stażystów. Tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Medical Council. Z kolei ponad 56 proc. ankietowanych przyznało, że przynajmniej raz było świadkiem sytuacji, w której jego kolega bądź koleżanka z pracy była poniżana przez innego pracownika.

Głównymi dręczycielami początkujących lekarzy są inni lekarze – stanowią oni 58 proc. prześladowców. Pielęgniarki i położne także potrafią dogryźć – 30 proc. przypadków gnębienia młodych lekarzy dotyczy właśnie ich.

Skala problemu jest więc odczuwalna. Niestety, relatywnie niewielu młodych lekarzy próbuje przeciwstawić się swoim gnębicielom – ledwie 31 proc. zgłosiło fakt bycia ofiarą mobbingu. Jedynie w przypadku niecałych 9 proc. zgłoszeń zostały podjęte jakiekolwiek działania – reszta mobberów pozostała w praktyce bezkarna.

Mówiąc o mobbingu sporej części z nas najłatwiej jest obwiniać jego ofiary. W końcu powinni wziąć się w garść i pokazać, że nie dadzą sobie pomiatać. Jest to zdecydowanie niewłaściwe podejście – zgłoszenie faktu bycia gnębionym wymaga niemałej odwagi, na którą nie każdego stać. W dodatku dręczycielem często okazuje się przełożony – strach przed wpakowaniem się w jeszcze większe piekło czy przed wyleceniem z pracy bywa po prostu paraliżujący.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.