Marta H. przegrała w sądzie apelacyjnym. Dalej odsiaduje wyrok za morderstwo

Przed nieco ponad czterema laty Marta H. została oskarżona o zamordowanie kolegi z pracy. W ubiegłym roku uznano ją za winną i skazano na dożywocie. Polka próbowała walczyć o zmianę kwalifikacji czynu w sądzie apelacyjnym. W którym właśnie przegrała. Jak jednak zarzeka się jej siostra, kobieta nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Sprawą Marty H. z Arklow żyła niedawno cała Irlandia. W marcu 2013 roku wjechała ona rozpędzonym autem do rzeki Avoca. W samochodzie znajdował się Csaba O., kolega z pracy, który od dłuższego czasu miał ją prześladować. Kobiecie udało się wydostać z tonącego wraku. Mężczyzna utopił się.

Jak przypomina „Irish Times”, kobieta przez cały czas trwania procesu upierała się, że całe zdarzenie było tylko nieszczęśliwym wypadkiem. Powtarzała, że absolutnie nie miała zamiaru pozbawienia swojego kolegi życia. Trzymała się tego także podczas apelacji.

Marta H. walczyła o zmianę kwalifikacji czynu. Jeżeli udałoby się to zrobić, jej odsiadka byłaby znacznie krótsza. W przypadku dożywocia przedterminowe zwolnienie jest oczywiście możliwe – teoretycznie nawet po siedmiu latach. Jest to jednak niezwykle trudne.

Po miesiącach oczekiwań i nadziei w sądzie apelacyjnym zapadł werdykt. Dla Marty H. był on jednak niepomyślny. Sąd apelacyjny nie dał wiary jej zeznaniom i podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Zgodnie z którym samochód został umyślnie wykorzystany jako narzędzie zbrodni. W świetle prawa Polka dalej jest morderczynią i wciąż będzie odsiadywać karę dożywocia.

Jak podaje „Irish Times”, po wydaniu werdyktu Marta H. się załamała. Płacząc tuliła się do  przybyłych członków rodziny i przyjaciół. Którzy byli nie mniej zdruzgotani niż ona.

Niektórzy z nich nie kryli oburzenia decyzją sądu. – Myślę, że ta decyzja była po prostu absurdalna – powiedziała Monika, siostra Marty H. – Naszym zdaniem Marta otrzymała niesprawiedliwy wyrok. Jest nam przykro z powodu Csaby, ale to, co stało się wtedy i teraz jest po prostu niesprawiedliwe.

Już teraz kobieta zarzeka się, że jej siostra nie powiedziała ostatniego słowa: – To jeszcze nie koniec. Poczekamy na decyzję Sądu Najwyższego – powtarzała przed budynkiem sądu. Pytanie tylko, czy kolejne miesiące czekania nie będą dla Marty H. czasem robienia sobie niepotrzebnej nadziei.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.