Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Landlordom nie wystarczają już pieniądze. Chcą zbierać wrażliwe dane od najemców | ng24.ie

Landlordom nie wystarczają już pieniądze. Chcą zbierać wrażliwe dane od najemców

Zdjęcie: paurian, CC BY 2.0 / Flickr.com

Irlandzcy landlordowie są coraz bardziej bezczelni. Nie dość, że horrendalnie podwyższają stawki czynszów, to jeszcze chcą coraz bardziej inwigilować swoich potencjalnych najemców. Od których coraz częściej próbują wyciągać personalne dane.

Właściciele mieszkań są prawdopodobnie jedną z najbardziej znienawidzonych grup społecznych na Zielonej Wyspie. Mając w rękach atut w postaci posiadanej nieruchomości, ustanawiają cenę tak, jak im się żywnie podoba. W wielu przypadkach czując się panami życia i śmierci.

Podwyższają stawki do dramatycznie wysokiego poziomu, ponieważ wiedzą, że najemcy zrobią wszystko, by zapłacić czynsz. Nawet, jeśli  mieliby odjąć sobie od ust i wpadać w długi. Zapłacą, bo muszą mieć gdzie mieszkać. Tak wielka jest moc irlandzkiego landlorda.

Jak się jednak okazuje, wyłącznie finansowy aspekt władzy im nie wystarcza. Chcąc poczuć się jeszcze większymi paniskami, coraz częściej proszą kandydatów na najemców o informacje, których nie powinni od nich wyciągać.

Jak wylicza „Irish Examiner”, wśród informacji tych znajdują się m.in.: numer PPS, dane dotyczące kont na portalach społecznościowych czy dokumenty ze zdjęciami. Oczywiście tego typu „zachcianki” tłumaczone są procedurami – w końcu właściciel mieszkania musi wiedzieć, że osoby najmujące jego własność są porządne i nie mają nic do ukrycia.

Często funkcjonuje przy tym zasada – im więcej o tobie wiem, tym większe szanse masz na wynajem u mnie. Wspomniane praktyki, jakkolwiek nie są zakazane wprost, są co najmniej naganne. Niestety, biorąc pod uwagę, jak bardzo drapieżny jest irlandzki rynek mieszkaniowy, wielu potencjalnych najemców godzi się na takie poniżające warunki.

Tego typu praktyki to jednak czubek góry lodowej landlordowskiej podłości. Jak przypomina „The Journal.ie”, niektórzy właściciele mieszkań życzą sobie pieniędzy za samą możliwość jego oglądania. Mowa tutaj nawet o kwotach rzędu 500 euro. Przy czym ich wpłacenie wcale nie dawało gwarancji pierwszeństwa w kolejce.

Teoretycznie politycy starają się chronić najemców poprzez choćby wprowadzanie stref, w których obowiązują restrykcyjne zasady podwyższania czynszu. W praktyce landlordowie wykorzystują wszelkie dostępne możliwości, by dodatkowo nabić sobie kabzę. Tak działa prawo napędzane ludzką podłością.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.