Kup sobie kawałek Irlandii cz. I

Banki zaczynają się bić o klienta. Bank of Ireland zaczął ostatnio płacić opłatę skarbową od zakupu nieruchomości dla swoich klientów. Reklamy banków są na co drugim autobusie, ceny nieruchomości w Dublinie skoczyły o ponad 20% w ciągu roku.

Kupienie kawałka Irlandii nie jest takie trudne. Pod warunkiem, oczywiście, że ma się już kredyt. Banki znów, jak za starych dobrych czasów, dają kredyty na prawo i lewo.

Jedynym problemem jest dostępność nieruchomości. Cokolwiek pojawia się na rynku schodzi jak ciepłe bułeczki. Agenci nieruchomości mają zbyt dużo zajęć i chętnych na domy i mieszkania jest dużo. Za dużo.

Słyszałem o sytuacjach, gdzie w niejasnych okolicznościach ludzie tracili możliwość kupienia domu, bo ktoś rzekomo dał agentowi „w łapę”. Do standardu należy agent, który nie oddzwania. Zresztą, kto by tam w Irlandii oddzwaniał na telefony i pozostawione wiadomości…

Zatem, po kolei:

  1. Krok pierwszy to dostać kredyt lub raczej promesę kredytową „approval in principle”. Dopiero gdy znajdziecie ten jeden jedyny dom bank powie Wam, czy pożyczy i ile na ten konkretny dom. Bank będzie również chciał ubezpieczyć Was na życie. Czasem, choć nie często, jest to również powodem opóźnień. Załatwcie proszę polisę zawczasu – można jej nie aktywować, ale warto być gotowym i w blokach.
  2. Gdy już mamy kredyt, czas szukać domu. Nie miejcie wyrzutów sumienia dzwonić do agenta nieruchomości do skutku. Jeśli nie oddzwoni, zadzwoń jeszcze raz. W końcu kupujecie dom, a nie kartofle. Coś, w czym będziecie mieszkać, być może do końca życia. Coś co jest jedyne i niepowtarzalne – budynek, wykończenie, lokalizacja, sąsiedztwo. Bądźcie zatem wytrwali, jeśli znaleźliście ten jeden, jedyny.
  3. Gdy już Wasza oferta zostanie zaakceptowana, przyjdzie czas zapłacić depozyt. Zwykle jest to €5000 depozytu zwrotnego. Niestety, ten depozyt, albo zaliczka, nie gwarantują tak właściwie nic. Sprzedawca może w każdym momencie zwrócić ją i żądać więcej od Was czy wziąć więcej od kogoś innego. Do momentu podpisania umowy każda strona może się wycofać i zażądać zwrotu zaliczki (kupujący) lub zwrócić zaliczkę (sprzedający).
  4. Po wręczeniu zaliczki (czy muszę przypominać o wzięciu pokwitowania?) wszyscy będą pytać o Waszego prawnika. Agent będzie chciał wiedzieć, gdzie wysłać pokwitowanie. Bank też będzie chciał wiedzieć, kto przeprowadzi transakcję. Tutaj przychodzi czas na mnie. Czytaj cd…

RostraZ przyjemnością doradzę Państwu również w sprawach dotyczących wszelkiego rodzaju wypadków i obrażeń ciała – za wszelkie takie wypadki (czy to drogowe, w pracy, czy inne) może należeć się odszkodowanie. Zajmuję się także zakupem nieruchomości i prawem gospodarczym (czyli zakładaniem biznesu), choć w sprawie podatków będę odsyłał do księgowego. Ponadto pomogę też w sprawach karnych – małych i dużych. Z radością wysłucham i udzielę informacji i rady. Mogą się Państwo ze mną skontaktować (w godzinach biurowych) pod numerem telefonu 01 64 000 30 lub przez stronę PolskiPrawnik.ie.

Marcin Szulc


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.