Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Kryzys może nadejść w każdej chwili, ale Irlandczycy się go nie boją | ng24.ie

Kryzys może nadejść w każdej chwili, ale Irlandczycy się go nie boją

Irlandczycy są ekonomicznymi optymistami. Mimo niepewnej sytuacji, na którą składają się nadciągający Brexit i ogromne zadłużenie, większość z nich zdaje się nie martwić o swoją ekonomiczną przyszłość. Zwłaszcza, że w ubiegłym roku Irlandia odnotowała znaczący wzrost gospodarczy.

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza irlandzka gospodarka przesuwała się od skrajności do skrajności. W latach 90 ubiegłego wieku przeżywała gwałtowny wzrost – z małego biednego państewka Irlandia stałą się krainą dobrobytu. Praktycznie każdy rok wiązał się ze wzrostem ekonomicznym.

Dobra passa skończyła się w 2008 roku wraz z krachem finansowym – dla Irlandii ten okazał się szczególnie dotkliwy. Jakkolwiek po ponad 10 latach udało nam się wrócić do normalności, wciąż do końca nie wyszliśmy z kryzysu. O czym regularnie przypominają nam ekonomiści – wciąż mogą grozić nam gospodarcze komplikacje.

Irlandzcy konsumenci zdają się jednak zbytnio nie przejmować pesymistycznymi ekspertyzami. Wprost przeciwnie – zdają się być optymistami pełną gębą. Tak przynajmniej wynika z ankiety przeprowadzonej przez KBC Bank Ireland.

Choć w ostatnim czasie nie odnotowano odczuwalnego skoku poziomu gospodarczego optymizmu, idzie zauważyć, że od dłuższego utrzymuje się on na stałym, całkiem wysokim poziomie. W ciągu ostatniego roku irlandzcy konsumenci byli zadowoleni w szczególności z sytuacji finansowej swoich gospodarstw domowych.

Dlatego też nie boją się wydawać pieniędzy. Choć mieszkańcy Zielonej Wyspy nie są przesadnie rozrzutni, nie chcą także zaciskać pasa. W szczególności widać to podczas miesięcy wakacyjnych – właśnie wtedy ich wydatki są najwyższe.

Jeśli wierzyć ekonomicznym wskaźnikom, irlandzcy konsumenci faktycznie nie powinni bać się o najbliższą przyszłość. Jak podaje „The Journal.ie”, w ubiegłym roku irlandzka gospodarka odnotowała aż 8-procentowy wzrost. Jednocześnie wzrost konsumpcji dóbr wzrósł o 3,4 procenta. To właśnie on, obok eksportu, jest motorem napędowym irlandzkiej gospodarki.

Planując swoje wydatki Irlandczycy patrzą się przede wszystkim na to, co dzieje się na ich podwórku – raczej nie śledzą sytuacji gospodarczych partnerów Zielonej Wyspy, włączając Wielką Brytanię. Jako że dzieje się dobrze, są w dobrych nastrojach. Nie powinni zapominać jednak o tym, że gospodarcza hossa nie trwa wiecznie – wystarczy przypomnieć sobie poprzednie lata.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.