Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Koszmarna zbrodnia w Killarney. Polak zamordował swojego synka bo… Był o niego zazdrosny | ng24.ie

Koszmarna zbrodnia w Killarney. Polak zamordował swojego synka bo… Był o niego zazdrosny

Polak zamordował swoje własne dziecko, po czym popełnił samobójstwo. Szokująca zbrodnia w Killarney z marca ubiegłego roku wstrząsnęła całą Irlandią. Przez długi czas nie wiedzieliśmy, co kierowało mężczyzną, który zabił swojego własnego syna. Jak się okazuje, Andrzej P. był o niego… zazdrosny.

Niedziela szóstego marca była kolejnym zwykłym dniem w pracy. Anna R. kończyła swoją zmianę w hotelu. Powoli zbliżał się wieczór. Kobieta cieszyła się, że wraca do domu, do swojego synka i partnera. Chciała spędzić resztę dnia na spokojnie, z dala od obowiązków.

Tego wieczora nastrój sielskiego niedzielnego odpoczynku w jednym z bloków w Killarney przerwał przeraźliwy krzyk kobiety. Na miejsce niebawem przyjechała Garda. Szybko okazało się, że kobietą, która krzyczała była Anna R.

Gdy wróciła z pracy, stanęła przed najgorszym koszmarem, jaki może wyobrazić sobie matka. Jej synek, 11-miesięczny Karol, leżał w bezruchu i nie oddychał. Obok w kałuży krwi konał ciężko ranny Andrzej P., partner kobiety i ojciec malucha.

Razem z funkcjonariuszami na miejsce przybyła karetka. Niestety, dla chłopca nie było najmniejszych szans na ratunek – nie żył on już przed przybyciem pogotowia. Mężczyzna w stanie ciężkim został zabrany do szpitala. Zmarł cztery dni później.

Wszystko wskazywało na to, że mieliśmy do czynienia z morderstwem i samobójstwem. Wersja ta wydawała się o tyle przerażająca, że mordercą był ojciec dziecka. Po roku od tragedii wiemy nieco więcej o tej przerażającej zbrodni.

Anna R., matka dziecka, zeznała, że jej partner Andrzej był bardzo zazdrosny o syna. – Powiedziałam mu, że Karol był moim całym światem i najważniejszą osobą w moim życiu, i że zawsze tak będzie – mówiła kobieta cytowana przez „Irish Independent”. – On na to, że nie powinno tak być.

Nie były to normalne, przejściowe problemy. Zazdrość partnera kobiety stała się wręcz chorobliwa. W pewnym momencie nie rozmawiali o niczym innym niż tylko o małym Karolu. A konkretnie – jego wpływie na ich związek. Przerażającą kulminacją chorobliwej zazdrości okazało się zamordowanie maluszka.

Wiemy także nieco więcej o dokładnym przebiegu zdarzeń po powrocie kobiety do domu. Jak podaje irlandzki portal, kobietę w domu zastała całkowita cisza. Już sama w sobie wydała jej się dziwna, ponieważ dźwięk otwieranych drzwi powinien był obudzić małego Karolka.

Nigdzie nie mogła znaleźć chłopca, a drzwi do sypialni były zamknięte. W kobiecie narastał coraz większy niepokój przechodzący w zgrozę. Dobijanie się do drzwi i krzyczenie nic nie dawało. Kobieta wezwała szwagierkę. Tej wraz z przybyłym partnerem udało im się wyważyć drzwi.

Wówczas Anna R. zobaczyła przerażający widok. Wpadła w całkowitą histerię. Jej szwagierka wezwała pomoc. Przez telefon ratownicy udzielali jej partnerowi instrukcji dotyczących reanimacji chłopca. Mężczyzna nie mógł jednak nic zrobić – dziecko już nie żyło i, jak stwierdził mężczyzna, „było zimne”. Obok leżał zakrwawiony, nieprzytomny Andrzej P.

Po dziś dzień Anna R. nie może zrozumieć, dlaczego jej partner zamordował ich własne dziecko. Pewne jest tylko jedno – żadna zazdrość ani poczucie zaniedbania nie może usprawiedliwić tego potwornego czynu.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.