Kolej na kolej. Pracownicy Irish Rail wyszli protestować

Zdjęcie: William Murphy, CC BY-SA 2.0 / Flickr.com

Protestowali już tramwajarze i autobusiarze. Teraz czas na kolejarzy. Jak zwykle poszło o słabe pieniądze i fatalne traktowanie pracowników. Pracownicy Irish Rail zapowiadają, że będą strajkować aż do skutku. Tym samym Irlandię czeka kolejny komunikacyjny paraliż.

Z roku na rok coraz trudniej znaleźć grupę zawodową, która by nie protestowała. Praktycznie od jakiegoś czasu co rusz mamy do czynienia z regularnymi demonstracjami przetaczającymi się przez Zieloną Wyspę. Szczególnie kłopotliwe są te będące udziałem pracowników transportu publicznego.

W ostatnim czasie protestowali pracownicy Bus Éireann, Dublin Bus oraz Luasa. W każdym przypadku chodziło albo o kiepskie pieniądze, albo o fatalne warunki zatrudnienia. Nierzadko wiążące się z niesprawiedliwymi cięciami kosztów. Teraz do grona „buntowników” dołączyli kolejarze z Irish Rail.

Jak zwykle poszło o pieniądze. Kolejarze cytowani przez „Irish Examiner” uważają, że są nieodpowiednio wynagradzani. Zwłaszcza, jeśli porównać zarobki do tych otrzymywanych przez resztę pracowników sektora transportowego. Wcześniejsze rozmowy z szefostwem Irish Rail nie przyniosły żadnego skutku. Dlatego też kolejarze wychodzą na ulice.

Jak zapowiadają protestujący, od początku listopada praktycznie co tydzień będą organizować 24-godzinne pikiety. W dniach strajku kolej będzie całkowicie wyłączona z ruchu. Oznacza to, że każda doba protestu będzie komunikacyjnym koszmarem dla mieszkańców Irlandii. Jak szacuje „Herald.ie”, protesty może odczuć aż do 155 tys. pasażerów.

Strajki będą o tyle dotkliwe, że kolejarze wybrali dni sprzyjające tworzeniu się drogowych zatorów. Przykładowo – we wtorek 14 listopada na Aviva Stadium odbędzie się mecz Irlandii z Danią. Bilety na rozgrywki wykupiło około 50 tys. osób. Właśnie tego dnia kolej będzie strajkować. W Dublinie szykują się więc iście dantejskie sceny.

Inny przykład – jeden z protestów ma odbyć się 8 grudnia. Wówczas rozpoczyna się sezon przedświątecznych zakupów. Jak nietrudno się domyśleć, ruch jest wówczas szczególne wzmożony. Z kolejką wyłączoną z ruchu amatorów zakupów czeka prawdziwy przedświąteczny koszmar.

Barry Kenny już zapowiedział, że pracownicy gorzko pożałują strajku. – Za dni protestów nie dostaną żadnych pieniędzy – twierdzi rzecznik Irish Rail cytowany przez „Herald.ie”. Mało jednak prawdopodobne, by taka groźba powstrzymała rozwścieczonych kolejarzy. Marna to także pociecha dla osób, którym przyjdzie tkwić w wielokilometrowych korkach.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.