Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Irlandzkie więzienia to piekło na ziemi | ng24.ie

Irlandzkie więzienia to piekło na ziemi

Irlandzkie więzienia są przeludnione. Coraz więcej zakładów karnych musi przyjmować więcej więźniów, niż jest w stanie pomieścić. W parze z nadmiernym przyrostem więziennej populacji idą coraz bardziej jawna działalność gangów i szalejąca kontrabanda.

Z założenia kara pozbawienia wolności ma mieć wymiar resocjalizacyjny. Osoba skazana na jej odbycie w zakładzie karnym ma wyjść na wolność jako lepszy człowiek. Który rozpocznie nowe życie, nie myśląc o powrocie na drogę występku.

W większości krajów takie założenie absolutnie nie sprawdza się w praktyce – więzienia są w rzeczywistości swoistymi „szkołami wyższymi” dla kryminalistów. Wielu z nich po wyjściu zza krat staje się jeszcze bardziej zatwardziałymi bandziorami.

Irlandzkie zakłady karne z całą pewnością nie wyłamują się z tego niewesołego schematu. Choć sytuacja tutejszych skazanych jest lepsza niż w wielu więzieniach na świecie, nie oznacza to, że jest ona dobra. Zwłaszcza, że swoje wyroki odsiadują coraz częściej w coraz bardziej przeludnionych celach.

Zgodnie z doniesieniami Prison Officers Association (POA), przytoczonymi przez „The Journal.ie”, od kilku lat liczba irlandzkich więźniów regularnie wzrasta. O ile w 2017 roku karę za kratkami odbywało 3,7 tys. skazanych, w kwietniu tego roku liczba ta wzrosła do 4 tysięcy.

Choć przyrost w liczbie 300 nowych skazańców nie wydaje się eksplozją więziennej demografii, nie należy zapominać, że zakłady karne nie są przy tym rozbudowywane. Co dobitnie odczuwają więźniowie, którzy coraz częściej muszą „kisić” się z nadprogramowymi współlokatorami.

Przeludnienie doprowadza do sytuacji, w których część skazańców musi spać na podłodzie – po prostu brakuje dla nich łóżek. Jak twierdzą przedstawiciele POA, taki stan rzeczy stwarza znakomite warunki do krzewienia więziennej przemocy. Rzeczy, które w normalnych warunkach dostępne są dla wszystkich, stają się towarem deficytowym, o który należy walczyć.

Nic więc dziwnego, że w tym wszystkim irlandzkie gangi więzienne rosną w siłę. Jak podaje „Irish Mirror”, irlandzcy celnicy naliczyli prawie 30 tego typu nieformalnych grup.

Takie „dobieranie się w grupy” nierozerwalnie wiąże się ze wzrostem ilości sytuacji konfliktowych. Stwarza to zagrożenie zarówno dla skazańców, jak i personelu więziennego. Bijatyki między skazanymi bądź ataki na strażników są w wielu zakładach ponurą codziennością.

Jako że gangi rosną w siłę, ich działania cechuje coraz większa zuchwałość. „Irish Independent” przytacza przypadek Wheatfield Prison, którego więźniowie w ciągu ledwie jednego tygodnia otrzymali aż 50 przesyłek zawierających narkotyki. Koledzy z „wolności” dostarczali je za pomocą… dronów. Po prostu zrzucali pakunki na więzienne podwórka. Sytuacja ta dobrze obrazuje, jak bardzo bezradny wobec więziennego kombinowania jest teraz irlandzki system penitencjarny.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.