Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Irlandzcy piraci drogowi nie chcą rozstawać się z prawem jazdy | ng24.ie

Irlandzcy piraci drogowi nie chcą rozstawać się z prawem jazdy

Irlandzcy piraci drogowi nie kwapią się z oddawaniem prawa jazdy. Choć z prawnego punktu widzenia muszą to zrobić, „prawko” zdaje bardzo niewielka część z nich. Reszta, nic sobie z tego nie robiąc, wsiada za kółko i jeździ dalej, zupełnie jakby nic się nie stało.

Kierowcy nieprzestrzegający przepisów mogą zarobić punkty karne. Gdy zbierze się ich odpowiednia liczba, należy oddać prawo jazdy. W ten sposób z drogi zostaje wyeliminowany kierowca stwarzający potencjalne zagrożenie.

Tak sytuacja wygląda w teorii. W praktyce jest jednak dużo gorzej. Jak się bowiem okazuje, mało kto ma ochotę oddawać prawo jazdy, z tak wielkim trudem zdobyte. Odsetek „uczciwych” piratów drogowych okazuje się przerażająco niski. Jak podaje „Irish Independent”, w ubiegłym roku nakazem sądu prawo odebrano 8,8 tys. z nich. Prawo jazdy zdało jedynie… 10 proc. z nich.

Oznacza to, że około 8 tys. kierowców oficjalnie uznanych za niezdatnych do poruszania się po drogach nie chce rezygnować z jeżdżenia. W ten sposób pokazują, jak bardzo nie przejmują się bezpieczeństwem na irlandzkich drogach. Obchodzi ich ono w tak samo małym stopniu jak fakt, że mogą być za nieoddawanie ścigani.

W praktyce jednak zgarnianie zatwardziałych piratów drogowych jest procesem długim i żmudnym – w końcu muszą ruszyć procedury administracyjne i policyjne. Zanim takowy delikwent zostanie w końcu złapany, może dopuścić się kolejnych wybryków.

Teoretycznie irlandzkie drogi są obecnie bezpieczne tak jak… nigdy. Jak przypomina Road Safety Authority, pod względem liczby śmiertelnych wypadków drogowych ubiegły rok zapisał się jako rekordowo niski. W wyniku 142 wypadków śmierć poniosło 149 uczestników dróg. Począwszy od 1959 roku nie zanotowano tak niskiego wyniku.

Nie oznacza to jednak, że piratom drogowym należy się taryfa ulgowa. Wprowadzenie jeszcze bardziej surowych kar niewiele jednak w tej kwestii zmieni. Najważniejszym jest uświadamianie ich, że nie powinni siadać za kierownicą, przynajmniej dopóki nie będą mieli czystego konta. W przypadku ogromnej rzeszy coś takiego może jednak okazać się iście syzyfową pracą.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.