Irlandia zaatakowana przez Ophelię i Briana, czyli nieszczęścia chodzą parami

Trzy ofiary śmiertelne, ponad 360 tys. domów bez prądu, niezliczone zniszczenia… Tak wyglądała Irlandia po przejściu huraganu Ophelia. Żywioł, który nawiedził Zieloną Wyspę spowodował miliardowe straty. Jakby tego było mało, zaraz po nim zaatakował nas kolejny huragan, do stosu problemów dokładając powodzie.

Zielona Wyspa nie ma szczęścia co do szalejących żywiołów. Biorąc pod uwagę położenie geograficzne, dosyć często atakowana jest ona przez różnej maści huragany wywołujące bardziej lub mniej dotkliwe zniszczenia. Huragan Ophelia, który zaatakował Irlandię w połowie października, miał być matką wszystkich huraganów jakie nawiedziły Irlandię.

O tym, że natura nie żartuje dało nam do zrozumienia Met Éireann. Irlandzka agencja pogodowa już na 48 godzin przed atakiem huraganu wprowadziła najwyższy, czerwony stopień zagrożenia pogodowego. Po raz pierwszy zrobiła to z tak dużym wyprzedzeniem – ostrzeżenia wysyła zazwyczaj dobę przed atakiem żywiołu.

Na czas ataku huraganu zamknięto przedszkola i szkoły. Jak przypomina „RTÉ”, część instytucji publicznych również została zamknięta. Transport publiczny nie funkcjonował. Wszystkim mieszkańcom polecono pozostanie w domach. Byleby tylko nie stanąć na drodze śmiercionośnego żywiołu.

Ten uderzył w Irlandię w poniedziałek 16 października. Szalejący wiatr osiągał rekordowo wysokie prędkości. Dość powiedzieć, że w okolicach wysepki Fastnet Rock wiał z prędkością ponad 190 kilometrów na godzinę. Jak podaje „Irish Times”, nigdy wcześniej nie odnotowano w Irlandii tak silnie wiejącego wiatru.

Bezlitosny żywioł niszczył wszystko, co spotkał na swojej drodze. Irlandia zaroiła się od poprzewracanych i powyrywanych drzew. Które stanowiły śmiertelne zagrożenie. Niestety, nie obyło się bez ofiar – w trakcie ataku huraganu zginęły trzy osoby. Dwie z nich były w samochodach, na które przewaliły się drzewa. Trzecią ofiarą był mężczyzna który zginął, gdy próbował usunąć drzewo przewalone przez huragan. Wspomniane trzy osoby były jedynymi bezpośrednimi ofiarami żywiołu.

Ophelia poczyniła ogromne zniszczenia także w infrastrukturze. Widok latających dachówek nie należał do rzadkości. Czasami w powietrzu fruwały wręcz całe dachy. Jak podaje „Irish Mirror”, w wyniku huraganu uszkodzona została przynajmniej 1/3 irlandzkich domostw.

Nawet jeśli dom nie został uszkodzony w wyniku huraganu, istniała duża szansa, że zostanie bez prądu. Zgodnie z informacjami udostępnionymi przez „The Journal.ie”, żywioł odciął elektryczność 360 tys. irlandzkim gospodarstwom domowym.

Sporo z nich odzyskało ją jednak w dosyć krótkim czasie. Pracownicy irlandzkiej energetyki mieli naprawdę dużo roboty. Jak podaje „Irish Independent”, pracowali oni po 15 godzin na dobę by móc przywrócić prąd do jak największej liczby domów. Nie mniej roboty miały także służby usuwające skutki w postaci powalonych drzew i podobnych zniszczeń.

Atak żywiołu wiąże się także ze sporymi stratami ekonomicznymi. A te mogą być także rekordowo wysokie. Jak szacuje „The Sun”, w Irlandii mogą sięgnąć one nawet miliarda euro. Jest to suma strat wynikających z zamknięcia miejsc pracy na czas huraganu. Wliczając w to także przewoźników transportu publicznego.

Jakby tego było mało, niecały tydzień po Ophelii w Irlandię uderzył kolejny żywioł – huragan Brian. Jak przypomina „The Guardian”, miał on nieco inny charakter niż „poprzedniczka”. O ile Ophelia wiązała się z silnymi porywami wiatru, Brian przyniósł nad Irlandię intensywne opady deszczu.

W wyniku tychże najbardziej ucierpiały regiony leżące na zachodzie i południowym zachodzie Irlandii. Części hrabstw Cork, Galway, Waterford, Kilkenny znalazły się pod wodą. Powódź dosięgła też miasta takie jak Limerick czy Mullingar. Jakkolwiek żywioł był bardziej niż uciążliwy, tym razem obyło się bez masowej destrukcji.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.