Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Irlandia w szponach cukrzycy. Do szpitali trafiają nawet dzieci | ng24.ie

Irlandia w szponach cukrzycy. Do szpitali trafiają nawet dzieci

Cukrzyca wysyła coraz więcej mieszkańców Zielonej Wyspy do szpitali. W ciągu czterech lat musiało leczyć się na nią aż kilkadziesiąt tysięcy pacjentów. Lekarze twierdzą, że choć są tym zaniepokojeni, sytuacja ta nie jest dla nich absolutnie żadnym zaskoczeniem.

Bez wątpienia jedną z najgroźniejszych współczesnych chorób cywilizacyjnych jest cukrzyca. Najpowszechniejszą odmianą tej choroby jest cukrzyca typu 2. Najczęstszym powodem jej występowania jest odporność na działanie insuliny, w dużej mierze wynikająca z otyłości.

To właśnie niezdrowy tryb życia, na który składają się kiepska dieta i brak ruchu, często prowadzi do zachorowania na tę chorobę. Choć odporność na działanie insuliny może mieć podłoże genetyczne, tego typu przypadki należą raczej do mniejszości.

Na Zielonej Wyspie z cukrzycą zmaga się coraz więcej ludzi. Z danych przytoczonych przez „Newstalk.com” wynika, że w latach 2015-2018 z powodu tej choroby do szpitali trafiło 28 tys. mieszkańców Irlandii. Każdego roku na leczenie trafiało od 6 tys. do 8 tys. osób.

Cukrzyca dotyczy nie tylko osób w średnim wieku i seniorów. Spośród wspomnianej rzeszy pacjentów 148 stanowiły osoby w wieku od 18 do 25 roku życia. Nie zabrakło cukrzyków także wśród dzieci – w okresie tym na cukrzycę leczyło się 31 niepełnoletnich. Choć liczby te wydają się relatywnie niewielkie względem ogółu, powinny jak najbardziej niepokoić.

Nie są one jednak niestety zaskakujące dla prof. Nialla Moyny z Dublin City University. – Dokładnie czegoś takiego oczekiwaliśmy. Jest to sytuacja, do której doprowadził znaczny wzrost przypadków otyłości i nadwagi w ciągu ostatnich 10-15 lat – powiedział lekarz, cytowany przez irlandzki portal. – Mamy do czynienia z bombą z opóźnionym zapłonem, która właśnie eksplodowała.

Jak podkreśla Moyna, w przeważającej większości przypadków cukrzyca typu 2 dotyka nas z powodu niezdrowego trybu życia, na który składają się brak ruchu i niezdrowa dieta. Jak zaznacza, zmiana naszych przyzwyczajeń może mieć na nas „przemożny wpływ”.

Profesor Niall Moyna nie jest z pewnością pierwszym uczonym, który podchodzi do sprawy w ten sposób. Należy mieć nadzieję, że coraz więcej osób będzie myślało o swoim zdrowiu w kategoriach profilaktyki, zwłaszcza w tej dziedzinie.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.