Irlandia robi co może, by obrzydzić Irlandczykom palenie, a i tak…

Choć Irlandia toczy zawziętą walkę z papierosami, palaczy wciąż nie brakuje. Miłości do „fajka” nie pokonają przeszkody takie jak coraz bardziej zaostrzone przepisy czy podwyższenie ceny za paczkę. Irlandzkich palaczy jest naprawdę sporo. Co więcej, nic nie wskazuje na to, by ich liczba w najbliższym czasie miała zmaleć.W ciągu kilku ostatnich lat ustawodawcy na Zielonej Wyspie znacznie uprzykrzyli życie zarówno koncernom tytoniowym , jak i samym palaczom. Wprowadzili szereg nowych przepisów uderzających w dystrybucję papierosów oraz wolność samych palaczy. Którym zakazano palenia w wielu miejscach. Innymi słowy – irlandzcy politycy robią wszystko, by Irlandczycy przestali palić.

Jak podaje „The Journal.ie”, obecnie papierosami zaciąga się niecała 1/4 mieszkańców Szmaragdowej Wyspy. Jakkolwiek jest to mniej niż ćwierć populacji kraju, ilość ta starczy, by koncerny tytoniowe mogły robić w Irlandii niezgorszy biznes.

Jak się okazuje, ledwie mniej niż połowa palaczy nosi się z zamiarem zerwania z nałogiem. Od słów do czynów droga daleka, zwłaszcza w tej dziedzinie. Można więc spokojnie założyć, że w przypadku wielu z nich skończy się jedynie na danej sobie obietnicy.

Irlandzki rząd czyni kolejne starania, by zniechęcać ludzi do palenia. Od przyszłego roku palenie papierosów ma być zakazane na irlandzkich placach zabaw. Już teraz idzie zapłacić 50 eurocentów więcej za paczkę papierosów.

Nic jednak nie wskazuje na to, by posunięcia polityków miały odczuwalny wpływ na nawyki irlandzkich palaczy. Może niektórzy przy wszystkich surowych przepisach traktują palenie jako swojego rodzaju walkę z systemem?
Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.