Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Irlandia Północna: Śmiesznie niski wyrok za skatowanie Polaka | ng24.ie

Irlandia Północna: Śmiesznie niski wyrok za skatowanie Polaka

Bestialsko pobił Polaka, którego zaatakował bez żadnego powodu. Za pobicie, które nieomal skończyło się śmiercią mężczyzny, Darren L. z Craigavon dostał… kilka miesięcy w zawieszeniu. Jak twierdzi oskarżony, jego napaść na nieznanego mu człowieka miała podłoże… polityczne.

Parafrazując znane przysłowie – „dajcie mi człowieka, a znajdę powód, żeby mu przyłożyć”. W dzisiejszych czasach można zostać pobitym dosłownie za wszystko. Powód zawsze się znajdzie, nawet jeśli jest grubymi nićmi szyty.

Boleśnie przekonał się o tym jeden z Polaków mieszkający w Craigavon. Po przywitaniu Nowego Roku wracał ze swoją żoną do domu. Na swojej drodze napotkał Darrena L. Było to spotkanie, które z pewnością zapamięta na całe życie.

Jak podaje „Armaghi”, totalnie pijany mężczyzna miał spytać się małżeństwa, gdzie mieszkają. W mgnieniu oka zamienił się on w agresywną, krwiożerczą bestię. Z miejsca rzucił się na Polaka uderzając głową w jego nos.

Dla agresora to był dopiero początek brutalnego ataku. Kilkoma ciosami w twarz powalił mężczyznę na ziemię. Gdy ten upadł, bandyta zaczął go kopać. Sytuacja mogłaby skończyć się tragicznie gdyby nie mieszkaniec jednego z pobliskich domów, który ruszył na pomoc ofierze ataku. Żona zaatakowanego mężczyzny ściągnęła napastnika ze swojego męża.

Sytuacja wyglądała co najmniej groźnie – zaatakowany Polak stracił przytomność. Na szczęście poza obrażeniami zewnętrznymi nie stało mu się nic więcej. Miał on podbite oczy, złamany nos i liczne siniaki. Agresywny napastnik trafił przed sąd.

Zdaniem prokuratura prowadzącego sprawę atak miał podłoże rasistowskie. Twierdzeniu temu zdecydowanie zaprzeczała obrona. Adwokat oskarżonego sam jednak przyznał, że nie umniejszało to powagi przestępstwa, jakiego dopuścił się jego klient.

Zgodnie z zeznaniami bandyty, powodem brutalnego ataku na Polaka miało być wyrażenie przez niego poparcia dla jednej z „nielegalnych organizacji”. Innymi słowy – atak miała sprowokować rozmowa nakierowana na tematy polityczne dotyczące konfliktu między unionistami i republikanami. Jak twierdził bandyta, miał poczuć się dotknięty słowami mężczyzny. Nie przybliżono jednak, o którą organizację chodzi.

Jak się jednak okazało, był to naprędce wymyślony pretekst, którym próbował złagodzić czekający go wyrok. Spytany przez sędziego mężczyzna stwierdził, nie brał jakiegokolwiek udziału katolicko-protestanckim konflikcie. – Niech pan zrobi nam przysługę i da pan sobie z tym spokój – miał powiedzieć sędzia oskarżonemu.

Jak się jednak okazało, L. niepotrzebnie kombinował. Za brutalne i nieuzasadnione niczym pobicie otrzymał on… cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

Za tak niskim wyrokiem miało przemawiać wzięcie „pełnej odpowiedzialności” za dokonany atak, jak i fakt wcześniejsza niekaralności mężczyzny. Ciekawe, czy Polak, który dopuściłby się podobnej napaści zostałby potraktowany równie pobłażliwie…

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.