Irlandia Północna: Polak wpadł z profesjonalną plantacją marihuany

W domu miał regularną plantację marihuany. Choć skończył studia z informatyki, postanowił dorobić na życie w nieco mniej uczciwy sposób. Jednak dla Łukasza M. z Londonderry droga na skróty okazała się ślepym zaułkiem. Właśnie dostał odsiadkę. Nie tak soczystą, jak można byłoby się spodziewać.

Posiadanie marihuany jest w Wielkiej Brytanii nielegalne. Choć uznawana jest ona za średnio szkodliwy narkotyk, za jej posiadanie można popaść w konflikt z prawem. Z kolei za sprzedaż bądź przemyt w Wielkiej Brytanii można dostać nawet 14-letnią odsiadkę. Innymi słowy – handlowanie „zielskiem” to igranie z ogniem.

W taką niebezpieczną grę bawił się Łukasz M. 37-latek mieszkający w Londonderry prowadził w swoim domu regularną plantację marihuany. Uprawiał sadzonki z kupionych wcześniej nasion. Biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia wpadka była tylko kwestią czasu.

Do domu zajmowanego przez Polaka policja weszła w połowie grudnia 2015 roku. Plantację zielonych roślinek znaleźli na strychu nad garażem. Plantacja była wyposażona profesjonalnie. Na miejscu skonfiskowano elektroniczne wagi, torebki foliowe oraz lampy grzewcze. Innymi słowy – była to plantacja przeznaczona na regularny handel.

Wartość sadzonek oszacowano na 5 tys. funtów. Po odpowiedniej przeróbce towar można byłoby sprzedać za 14 tys. funtów. Na domiar złego, jak podaje „Belfast Telegraph”, przy Polaku znaleziono także 27 gramów amfetaminy. Jakby jeszcze tego było mało, przez dwa lata podkradał prąd. Wartość skradzionej przez niego energii elektrycznej oszacowano na nieco ponad 1,1 tys. funtów. Odsiadkę miał więc gwarantowaną.

Po aresztowaniu Polak bronił się rękami i nogami. Jak wielokrotnie podkreślał, ma na utrzymaniu dwójkę małych dzieci. Jego partnerka-Polka z którą mieszkał w Londonderry nie umiała mówić po angielsku. Z kolei dzieci nie nauczyły się jeszcze porozumiewać po polsku.

Innymi słowy – jego nieobecność w domu poważnie zaburzyłaby funkcjonowanie całej rodziny. Nie mogąc poradzić sobie w Irlandii Północnej matka z dziećmi musiałaby wrócić do ojczyzny. Zwłaszcza, że była ona z nim skłócona.

Łukasz M. niemalże z łzami w oczach błagał sędziego o skrócenie wyroku. Jakkolwiek więzienie Polaka nie ominęło, sędzia złagodził mu wyrok. Łukasz M. dostał 20-miesięczną odsiadkę. Być może za dobre sprawowanie uda mu się wyjść nieco wcześniej.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.