Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Irlandia Północna: Pijany Polak próbował zatłuc współlokatora, bo ten… był nieuprzejmy | ng24.ie

Irlandia Północna: Pijany Polak próbował zatłuc współlokatora, bo ten… był nieuprzejmy

Polak rzucił się na swojego współlokatora-rodaka z toporkiem, ponieważ ten miał… nie podać mu ręki na powitanie. Wszystko to podczas koleżeńskiego spotkania. Mimo powagi czynu Jacek Sz. z Ardee nie pójdzie do więzienia.

Oglądanie meczu przed telewizorem to doskonała okazja na wspólne spędzenie czasu z kumplami. Chyba, że jest się z nimi pokłóconym i w grę wchodzi wlanie w siebie dużych ilości alkoholu. Wtedy rozróba wisi w powietrzu niewinne koleżeńskie spotkanie może zamienić się w poważną awanturę.

Jacek Sz. i jego dwóch współlokatorów, także Polaków, dzielili dom w Ardee. W jeden z listopadowych wieczorów 2016 roku umówili się na wspólne oglądanie piłki nożnej. Relacja między Sz. a jednym ze współlokatorów nie była najlepsza.

Dość powiedzieć, że ten drugi nie podał 29-latkowi ręki na powitanie. Dla oskarżonego była to zniewaga, która dotkliwie go zabolała. Biorąc pod uwagę, że był pod wpływem alkoholu, szybko postanowił odpłacić się koledze za brak uprzejmości.

Jak podaje „Irish Independent”, po około dwudziestu minutach oglądania meczu współlokator Jacka Sz. poczuł silne uderzenie w głowę. Gdy się odwrócił okazało się, że jego kolega przywalił mu drewnianym toporkiem. Rekwizyt będący repliką uzbrojenia Wikingów posłużył oskarżonemu za narzędzia zemsty.

Agresywny i pijany Polak uderzył swojego kolegę jeszcze dwa razy. Nie wiadomo, jak zakończyłaby się ta kłótnia, gdyby nie drugi współlokator. Razem z zaatakowanym obezwładnili agresora i wezwali ojca Sz. Gdy sytuacja się uspokoiła uderzony Polak udał się do szpitala. Jak nietrudno się domyśleć, wniósł również skargę na agresywnego współlokatora.

W sądzie 29-latek przyznał się do winy. Jak zeznawał, tamtego feralnego dnia był „pijany i pobudzony”. Zaznaczył, jego agresywne zachowanie mogło wynikać z nadużywania alkoholu oraz wcześniejszych problemów z depresją, na którą cierpiał jako nastolatek.

Być może właśnie ten ostatni argument uchronił Jacka Sz. przed odsiadką. Sędzia wydał wyrok dwóch lat w zawieszeniu i nakazał wypłacenie ofierze odszkodowania w wysokości 1,5 tys. euro (ok. 1,3 tys. funtów). Ofiara napaści powiedziała, że do dziś mężczyzna nie przeprosił go za atak. Wielce prawdopodobne, że mężczyźni nie są już współlokatorami.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.