Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Irlandia Północna: Łowcy pedofilów w odwrocie. Chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle | ng24.ie

Irlandia Północna: Łowcy pedofilów w odwrocie. Chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle

Północnoirlandzcy łowcy pedofilów w odwrocie. Po naciskach sądów i policji jej członkowie tymczasowo zaprzestali działalności. Choć działali w dobrej wierze, zazwyczaj przynosili więcej szkody niż pożytku. Często atakując zupełnie niewinne osoby.

Pedofile są prawdopodobnie najbardziej znienawidzoną kategorią przestępców. Trudno wyobrazić sobie bowiem coś bardziej odrażającego niż gwałt dokonywany na małym, niewinnym dziecku. Które często nie ma pojęcia, jak wielka krzywda jest mu robiona.

Wydawałoby się więc, że działalność osób mieniących się „łowcami pedofili” powinna być jak najbardziej pochwalana. W końcu chcą wymierzyć sprawiedliwość paskudnym bydlakom, jeszcze skuteczniej niż sądy. Które w tych sprawach nierzadko działają naprawdę wolno.

Jak mówi stare przysłowie – dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. W wielu przypadkach sprawdza się ono również w przypadkach samozwańczych sędziów. Ich działalność często przyczynia się do większej szkody niż pożytku. O czym wielokrotnie w ostatnim czasie pisały północnoirlandzkie media.

Jedną z najgłośniejszych afer związanych z polowaniem na pedofilów był atak na jeden z domów w Antrim. Ktoś podrzucił informację, że ukrywa się w nim pedofil. Pod posiadłość podjechało kilkanaście osób. Po wyjściu z samochodu walili i kopali w drzwi wejściowe, próbując dostać się do środka.

Przekazana informacja była oczywiście wierutną bzdurą. Jak przypomina „Irish Independent”, w wytypowanym domu mieszkała jedynie matka z dwójką dzieci oraz jej mama, osoba w starszym wieku. Jak nietrudno się domyśleć, najazd był dla nich co najmniej traumatyczny.

Zdarzają się również mniej drastyczne, choć wciąż krzywdzące przypadki. Na podstawie bezpodstawnych pomówień kilka osób zostało oskarżonych o pedofilię. Za fałszywymi oskarżeniami w ruch poszły internetowe ataki. Nierzadko w grę wchodzą osobiste zatargi – chęć wyrównania rachunków w ramach rzucenia fałszywego, paskudnego oskarżenia.

Przez tego typu akcje działalność łowców pedofilów była coraz częściej krytykowana. Coraz więcej osób, wcześniej popierających tego typu inicjatywy, odcinało się od nich grubą kreską. Ostatecznym ciosem w działalność „samosądników” było aresztowanie Caolana M.

Mężczyznę oskarżono o próbę dokonania linczu na pedofilu. 24-latek podawał się za 10 lat młodszą dziewczynkę oferującą usługi seksualne. W ten sposób zwabił innego mężczyznę na spotkanie, podczas którego miał się z nim rozprawić.

Zamiast poinformować policję, która aresztowałaby zwabionego mężczyznę, postanowił samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość. Jak przypomina „Irish Mirror”, uzbrojony w kuszę wyszedł mu na spotkanie wraz z grupą osób. Choć zwyrodnialcowi nie stała się żadna krzywda, M. nabroił wystarczająco dużo, by postawiono mu zarzuty.

Sędzia prowadzący jego sprawę twierdzi, że cała akcja miała być formą zemsty. Rodziny zarówno prowokatora, jak i sprowokowanego miały być ze sobą w konflikcie. Zupełnie inną sprawą jest to, że normalny, dorosły mężczyzna nie powinien umawiać się na intymne schadzki z 14-letnią dziewczyną. Za chęć na takie spotkanie należy mu się jak najsurowsza kara.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.