Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Irlandia Północna: Lojaliści i republikanie wciąż rozrabiają | ng24.ie

Irlandia Północna: Lojaliści i republikanie wciąż rozrabiają

Irlandia Północna ma coraz większy problem z paramilitarystami. W ubiegłym roku ulsterscy lojaliści i irlandzcy republikanie dawali o sobie znać szczególnie często. I to mimo tego, że oficjalnie ich konflikt od dawna jest wygaszony.

Północ Zielonej Wyspy jest miejscem, delikatnie mówiąc, nieco problematycznym. Ze względu na złożone, wielowiekowe zawiłości historyczne od wielu lat przeżywa ona regularne napięcia, często przechodzące w groźne spory, często o charakterze przestępczym.

W trakcie przeszło 30-letniego konfliktu w Irlandii Północnej doszło do licznych aktów bezsensownej przemocy. Zwolennicy i przeciwnicy zjednoczenia Zielonej Wyspy co rusz ścierali się ze sobą, co nierzadko kończyło się morderstwami bądź regularnymi atakami terrorystycznymi.

Wiele ofiar tego konfliktu nie miało nic wspólnego z walczącymi radykałami. Choć konflikt został oficjalnie zakończony w 1998 roku, sporadyczne akty przemocy mają miejsce po dziś dzień. Belfast i okolice wciąż bywają świadkami przestępstw popełnianych w imię zjednoczonej lub brytyjskiej Irlandii Północnej. Wielu radykałów wciąż nie chce składać broni.

Agresja północnoirlandzkich fanatyków najczęściej przejawia się w postaci napadów bądź regularnych strzelanin. Jak podaje „News Letter”, w ubiegłym roku miejsce miało aż 95 tego typu incydentów. Tak wynika z danych udostępnionych przez północnoirlandzką policję.

Swoje za uszami mają zarówno republikanie, jak i lojaliści. To jednak właśnie ci drudzy częściej dokonują brutalnych ataków, z pobiciami na czele. Irlandzcy radykałowie, choć mniej aktywni, znacznie częściej bawią się w strzelaniny.

Względem 2016 roku liczba ataków nieznacznie wzrosła. Oznacza to, że jakkolwiek nie ma dużej eskalacji przemocy, napięte i wrogie nastroje wciąż mają się dobrze. Grubo ponad połowa tego typu aktów agresji miała miejsce w Belfaście.

Podobnie jak przed laty, w ramach bezsensownych aktów terroru często cierpią osoby nie mające nic wspólnego z irlandzko-brytyjskim radykalizmem. Wystarczy, że są członkami rodziny lub przyjaciółmi osób związanych z radykalnymi ruchami. Najzwyklejsze w świecie pomyłki również mają miejsce.

Począwszy od 2009 roku w wyniku republikańsko-lojalistycznych porachunków zginęły 122 osoby. Biorąc pod uwagę Brexit i wciąż trwające negocjacje, niezdrowe nastroje mogą zaogniać się jeszcze mocniej.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.