Irlandczycy korzystają z komórek za kierownicą na potęgę

O tym, że wielu irlandzkich kierowców gwiżdże na przepisy wiadomo od dawien dawna. Przekraczanie prędkości czy wsiadanie za kółko po kilku głębszych to w Irlandii niemalże chleb powszedni. Jak się okazuje, wraz z rozwojem technologii Irlandczycy coraz częściej korzystają z niej za kółkiem. Oczywiście w jak najbardziej niewłaściwy sposób.

Kierowców nieprzestrzegających przepisów była i jest cała masa. Mimo że są na irlandzkich drogach występują oni często i gęsto, nie należy lekceważyć zagrożenia, jakie stwarzają. Lekkomyślna i nieostrożna jazda może przyczynić się do wypadków zakończonych najgorszymi tragediami.

Dociskanie na pedał gazu czy jazda po pijaku nie są oczywiście jedynymi sposobami na spowodowanie wypadku. Od kilkunastu lat lekkomyślnym kierowcom „pomagają” w tym telefony komórkowe. Wielu z nich prowadzi rozmowy kierując jednocześnie samochodem.

Potwierdza to ankieta przeprowadzona przez firmę ubezpieczeniową Aviva. Aż 71 proc. irlandzkich kierowców przyznało się, że rozmawia lub wysyła SMSy podczas jazdy autem. Dla porównania w Wielkiej Brytanii odsetek ten wynosi 33 procent. Dalej sporo, ale odczuwalnie mniej niż na Zielonej Wyspie.

Karą za tego typu zachowanie jest mandat w wysokości 60 euro oraz punkty karne. Sankcja relatywnie łagodna jak na niebezpieczeństwo, jakie mogą spowodować kierowcy korzystający z komórek.

Niektórzy kierowcy swoją telefoniczną lekkomyślność doprowadzają do ekstremum, sprawdzając Facebooka podczas prowadzenia auta. Aż 15 proc. z nich czyta bądź wstawia nowe posty, drugą ręką kręcąc kierownicą. Strach pomyśleć, że takie lekkoduchy uczęszczają irlandzkie drogi. Przy czym „lekkoduchy” jest najłagodniejszym określeniem, jakie może przy tym przyjść na myśl.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.