Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Internetowe piractwo pustoszy Zieloną Wyspę | ng24.ie

Internetowe piractwo pustoszy Zieloną Wyspę

Mimo obostrzeń i utrudnień piractwo ma się w Irlandii dobrze. O tyle dobrze, że pomstują na nie producenci i dystrybutorzy filmów i seriali. Jak twierdzą, ściąganie nielegalnych plików kosztuje nas znacznie więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.

Piractwo obecne jest praktycznie odkąd odtwarzacze i nośniki multimediów stały się dostępnym masowo produktem. Oprócz oficjalnie sprzedawanych kopii zawsze można było nabyć te znacznie tańsze, tyle że nie do końca legalne. Wraz z nastaniem ery ogólnodostępnego internetu piractwo weszło na nowy, niespotykany wcześniej poziom.

Piracone jest praktycznie wszystko – filmy, seriale, gry, muzyka, książki i wiele, wiele innych rzeczy. Dzięki łatwej dostępności do szerokopasmowego łącza bardzo szybko można ściągnąć gigabajty plików w wysokiej jakości. Która często nie różni się od tej z legalnego źródła.

Dla miłośników kultury masowej jest to wielka pokusa, której ulega znaczna większość z nich. Co często bardzo nie podoba się twórcom nielegalnie pobieranych rzeczy. Nic dziwnego – w ten sposób są de facto okradani z owoców swojej pracy.

Okazuje się, że Irlandia jest krajem, który ma naprawdę duży problem z internetowym piractwem. Jak szacują producenci i twórcy, rokrocznie może kosztować ono Zieloną Wyspę 60 mln euro. Co przekłada się to nie tylko na utratę zysku, ale także likwidację wielu miejsc pracy.

Firmy, nie mając wystarczająco wysokich dochodów, muszą często zwalniać swoich pracowników. Jak twierdzą ich przedstawiciele cytowani przez „Irish Times”, po prostu nie stać ich na utrzymanie wszystkich stanowisk.

Największym problemem jest piractwo oparte na technologii Internet Protocol Television. Chodzi o transmitowanie filmów i seriali z użyciem szybkiego łącza. Jak można się domyśleć, ogrom tego typu usług jest nielegalnych.

Ich problematyczność polega na tym, że są bardzo łatwo dostępne. Dwa kliknięcia wystarczą do oglądania materiału z nielegalnego źródła. Choć tego typu portale zamykane są bardzo szybko, jak grzyby po deszczu wyrastają nowe. I to mimo tego, że wielu dostawców internetowych stara się robić wszystko, by uprzykrzyć życie irlandzkim piratom.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.