Ibrahim Halawa wychodzi na wolność. W egipskim więzieniu siedział za niewinność

Zdjęcie: Facebook

Jego sprawą przez kilka lat żyły wszystkie irlandzkie media. Ibrahim Halawa, irlandzko-egipski student z Dublina, właśnie wychodzi na wolność. Nastolatek cztery lata spędził w egipskim więzieniu, do którego trafił za udział w demonstracjach. Postawione mu zarzuty okazały się nieprawdziwe, a chłopak wraca do domu.

Ibrahim Halawa pochodzi z Egiptu. Od lat mieszka w Dublinie, ma też irlandzkie obywatelstwo. Od czasu do czasu odwiedza swoją rodzinę w Kairze. Właśnie podczas ostatniej wizyty w 2013 roku wziął udział w proteście, który mógł kosztować go naprawdę wiele.

Jego ostatnia wizyta zbiegła się z zamachem stanu przeprowadzonym w jego ojczyźnie. Egipskie wojsko obaliło rządzącego wówczas Muhammada Mursiego. Prezydent, który doszedł do władzy po rewolucji z 2011 roku, był silnie związany z religijnym Bractwem Muzułmańskim.

Na prezydenta został wybrany w czerwcu 2012 roku. Jako głowa państwa wspierał tę organizację w Egipcie. Panująca tam sytuacja polityczna była jednak o tyle patowa, że Mursi został obalony ledwie rok po objęciu urzędu.

Zamach stanu nie spodobał się członkom bractwa, zwłaszcza że wiązał się także z nowymi represjami wobec ich samych. Ze środowiskiem tym związany mocno był Halawa. Jak przypomina „Independent”, jego ojciec był członkiem bractwa. Sytuacja była więc chłopakowi nie w smak.

Postanowił wziąć udział w jednym z protestów. Demonstracja w której brał udział została błyskawicznie i brutalnie stłumiona przez wojsko. Ibrahim Halawa znalazł się wśród zatrzymanych. Ciążyły na nim poważne zarzuty – nielegalne posiadanie broni, podpalenie, a nawet morderstwo. Za takie coś mogła grozić mu nawet kara śmierci.

Postawione zarzuty były oczywiście wyssane z palca. Chłopak nie popełnił żadnego z wymienionych przestępstw. Miał tylko nieszczęście znaleźć się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Na dokładkę był osobą popierająca niewłaściwą, z punktu widzenia władzy, grupę. Która niedługo po obaleniu Mursiego uznała Bractwo Muzułmańskie za organizację terrorystyczną.

Halawa jednak nie miał ekstremistycznych zapędów. W więzieniu spędził łącznie nieco ponad cztery lata. Jego proces był przekładany łącznie ponad dwadzieścia razy. Amnesty International określiło proces Halawy i jego współwięźniów mianem „rażąco niesprawiedliwej” farsy.

Mimo że przed obliczem sprawiedliwości stanęło ponad 440 osób, tylko dwóm z nich można było postawić faktyczne zarzuty. Chłopak wpadł w tryby machiny systemu sądownictwa, który mógł zmielić go na miazgę.

Przez długi czas o jego uwolnienie zabiegały liczne organizacje społeczne. Po jakimś czasie do sprawy aktywnie włączyli się irlandzcy politycy. Coraz silniej naciskali na uwolnienie chłopaka. Wszystko w klimatach sfabrykowanych zarzutów, ciągle przesuwanego procesu i paraliżującej niepewności. Przez całe cztery lata.

Koniec końców proces chłopaka się odbył. Ibrahim Halawa został uniewinniony ze wszystkich zarzutów. Po latach zamknięcia w egipskim więzieniu może wreszcie wrócić do domu. Za kraty trafił jako 17-letni chłopak. Na wolność wychodzi jako 21-letni mężczyzna.

Zarówno jego rodzina, jak i osoby starające się o jego uwolnienie są szczęśliwi. Nie należy jednak zapominać, że Ibrahim Halawa jest tylko jednym z wielu osób, które trafiły do egipskiego więzienia za nic. W przypadku części z tych, którzy nie mają za sobą mediów i polityków procesy z pewnością skończyły się wyrokami wieloletniego więzienia.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

-->